Z ogólnopolskiego raportu wynika, że chełmianie nie są otwarci na cudzoziemców. Ale też nie są nastawieni wrogo. Z policyjnych statystyk wynika, że przestępstw na tle rasistowskim jest w Chełmie niewiele.
Kilka dni temu na jednym z chełmskich portali internetowych pojawiło się ogłoszenie: „Może ktoś chciałby przygarnąć wolontariuszy z Chin, opowiadających o swojej kulturze w chełmskim przedszkolu, na najbliższe 4 dni?”. Noclegu cudzoziemcom nie zaproponował nikt.
Z raportu Europolis „Bezpieczne i Otwarte Miasta” Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana i Fundacji Konrada Adenauera, o którym pisaliśmy w poprzednim wydaniu „Nowego Tygodnia”, wynika, że chełmianie są nie są otwarci na przedstawicieli innych narodowości. Wyniki raportu powstawały na podstawie przeliczenia, w których miastach najwięcej Ukraińców, Rosjan, Białorusinów i innych cudzoziemców znajduje pracę, a także popełnianych jest najmniej przestępstw na tle rasistowskim i propagowania faszyzmu, proporcjonalnie do wielkości miejscowości. Sprawdziliśmy policyjne statystyki dotyczące przestępstw na tle rasistowskim w Chełmie. I okazuje się, że wcale nie jest tak źle pod tym względem. Mundurowi odnotowali w ostatnich latach tylko pojedyncze przypadki.
– Na terenie działania Komendy Miejskiej Policji w Chełmie w okresie od 2013 do 2016 roku zaistniały dwa przestępstwa z art. 257 KK (Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 – przyp. red.) – informuje podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy KMP w Chełmie. – Zdarzenia te miały miejsce w 2014 i 2016 roku. Dotyczyły znieważenia grupy ludności z powodu jej przynależności narodowej i wyznaniowej poprzez namalowanie na elewacji budynku obraźliwego napisu oraz symbolu związanego z jedną z religii, a także publicznego znieważenia obywatela innego państwa z powodu przynależności narodowej i wyznaniowej.
Mowa m.in. o sytuacji ze stycznia ub.r. Do jednego z lokali gastronomicznych przy pl. Łuczkowskiego weszli dwaj młodzi mężczyźni. Zamówili kebaby. Za ladą stała dwójka sprzedawców – dziewczyna (chełmianka) i chłopak (cudzoziemiec). Mężczyźni odebrali zamówienie i zaczęli wyzywać sprzedawców. Najpierw obraźliwe i wulgarne słowa kierowali w stronę dziewczyny, później całą swoją agresję skupili na 28-letnim pracowniku lokalu. Nie podobał się im jego kolor skóry i inna przynależność etniczna. Zaczęli go wyzywać od „brudasów” i „ciapatych”. Rzucali mięsem, rasistowskimi hasłami, nawoływali do przemocy wobec chłopaka i grozili pobiciem. Ktoś zawiadomił policję. Mundurowi przyjechali i zakuli pijanych ich w kajdanki. Zatrzymani usłyszeli zarzuty za podżeganie do nienawiści na tle rasowym. (mo)
