Nie żyje Bogusław Smolik

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

Bywają w życiu każdego z nas tzw. sytuacje graniczne; sytuacje, które nami wstrząsają do głębi i powodują, że postrzegamy świat już zupełnie inaczej. I taki moment nastąpił w ten poniedziałek, w dniu, w którym nasz świat się zawalił i już nic nie będzie takie jak było. To wtedy dotarła do nas informacja o śmierci Bugusia – Człowieka, który był esencją życia, synonimem wartości tego życia i wielkim orędownikiem przyjaźni w każdej postaci.

Bogusława Smolika, którego nazywaliśmy Bodziem, znała cała Włodawa (był m.in. dyrektorom WDK, animatorem kultury, przewodnikiem i jednym z najbardziej znanych w regionie, ba w całym kraju konferansjerem), Polska, a zapewne i część znaczna kosmosu. Ci, którzy Go znali, wiedzieli, że pod płaszczykiem codziennego uśmiechu, wyjątkowego dowcipu i afirmacji życia, kryło się arcybogate wnętrze człowieka wątpiącego, wewnętrznie niepokornego i niejednokrotnie cierpiącego. Nigdy jednak nie dawał po sobie poznać tego, że ten świat i zbyt wielu ludzi nie pasują do jego wyobrażeń o sensie i celu. Bodziak był za mądry dla nas i On o tym wiedział, dlatego, chowając się pod maską jowialności, nie odkrywał nam siebie samego, prawdziwego – aby nas nie ranić prawdą. Bo wiedział, że tak jak prawda wyzwala, tak może zasmucać, a czasem nawet doprowadzać do łez i odejść.

W ten smutny poniedziałek świat się dla nas zatrzymał, życie przestało mieć sens, a radość stała się pustym sloganem. I wiem, że Bodziak by tego nie chciał, bo bardzo chciał, byśmy się cieszyli, kochali i byli naturalnie szczęśliwi. I choć to było wbrew temu, co myślał, to jednak zawsze optymizmem tryskał i był kimś, kogo nie można nie lubić, a nawet nie kochać…

Pamiętam, gdy w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku piłem z nim piwo w knajpie na Lubartowskiej w Lublinie. Zapytałem głupio, czemu się tak smuci. Nic nie odrzekł, tylko spojrzał w kufel, potem w okno i na końcu na mnie. Wówczas zrozumiałem, że on wie znacznie więcej niż mówi i że dając radość innym, siebie zatraca.

Taki Bodziak był – oddał nam najpiękniejszą cząstkę siebie, zaś tę perłę boleści zostawiając tylko dla siebie. By nas nie ranić. Taki był. Wielkość człowieka ukryta pod płaszczem filuternego uśmiechu i wyrafinowanego żartu.

Boguś zmarł w poniedziałek, niespodziewanie. Miał dopiero 57 lat. Prawdopodobnie doszło do zakażenia organizmu, a lekarzom nie udało się go odratować. Pogrzeb śp. Bogusława Smolika odbędzie się w ten czwartek, po mszy pożegnalnej o godz. 13. w kościele pw. św. Ludwika we Włodawie.

Przyjaciel

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google News

Najnowsze Wydanie
2025-07-21 Nowy Tydzień tygodnik lokalny (Kopia) (Kopia) (Kopia) (Kopia)
5,00 Kup Gazetę

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.