Dwie nauczycielki ze szkoły w Hannie, które zostały zwolnione w marcu b.r., powrócą do pracy jeszcze w tym tygodniu. Tak zdecydował sąd, który uznał, że rozwiązać umowę powinien nie prezes stowarzyszenia zarządzającego placówką, lecz dyrektor szkoły.
Obie nauczycielki zostały zwolnione z powodu „utraty zaufania” u pracodawcy, czyli prezesa fundacji „Akademia Umiejętności”, Marka Czerneckiego. Kobiety jawnie opowiadały się za przejęciem szkoły przez gminę. Jedna ze zwolnionych zasiada w Radzie Gminy i podczas głosowania w tej sprawie opowiedziała się za przekazaniem placówki gminie. Druga zaś jest córką radnej, która głosowała podobnie. Prezes nakazał dyrektor szkoły Małgorzacie Jasińskiej zwolnić za to obie panie. Ta jednak odmówiła podpisania wypowiedzenia. Dlatego prezes zrobił to osobiście. Sąd Pracy, do którego zwolnione się odwołały, uznał to za rażące naruszenie prawa, a nawet działanie bez żadnej podstawy prawnej. We wtorek (23 maja) zapadł wyrok, nakazujący natychmiastowe przywrócenie obu nauczycielek do pracy.
W marcu obie nauczycielki zostały zwolnione z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia, bez konieczności świadczenia pracy. Innymi słowy, płacono im przez prawie trzy miesiące za siedzenie w domu. – Szkoła, choć fundacyjna, to jednak utrzymuje się z publicznych pieniędzy – mówi jedna z radnych. – Kto zatem odda teraz te pieniądze wyrzucone w błoto? (sr)
Szkoła Podstawowa i Gimnazjum w Hannie są zarządzane przez fundację „Akademia Umiejętności” z Lublina. Według jej prezesa – zwolnione nauczycielki miały działać przeciwko fundacji. – Panie pisały anonimowe listy do premiera, kuratorium oświaty i wojewody. Oprócz tego, jedna z pań na sesji rady gminy wielokrotnie rzucała fałszywe oskarżenia wobec stowarzyszenia – mówił prezes fundacji „Akademia Umiejętności” Marek Czernecki.

