Włamał się do pustego domu, skradł kilka mało wartościowych przedmiotów. Nie dość, że nie zarobił, to jeszcze po kilku miesiącach namierzyli go kryminalni.
Kraść też trzeba umieć, o czym najwyraźniej nie wiedział 47-latek, który podczas spaceru ulicą Okszowską przystanął obok pustego domu i postanowił sprawdzić, co kosztownego kryje się w jego wnętrzu. Dom, choć ma właścicieli, stoi niezamieszkały – na skarby włamywacz nie mógł zatem liczyć. Ze środka wyniósł jedynie butlę gazową, podgrzewacz do wody oraz rurki instalacji centralnego ogrzewania. Choć, według szacunków pokrzywdzonego, całość sprzętu warta była ok. 1600 zł – włamywaczowi udało się sprzedać jedynie rurki, a i to za psie pieniądze. Resztę łupu wyrzucił. Marzył o zyskach, a poniósł straty, bo choć do włamania doszło w ostatnich dniach lutego – w środę (7 czerwca) kryminalni z chełmskiej komendy zatrzymali 47-latka bez stałego adresu zamieszkania.
– Mężczyzna ten był już wcześniej notowany za przestępstwa przeciwko mieniu. Jeszcze tego samego dnia zostały mu przedstawione zarzuty w tej sprawie. Zgodnie z przepisami kodeksu karnego kradzież z włamaniem zagrożona jest karą pozbawienia wolności do lat dziesięciu – informuje podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. (pc)
