Mimo że w czerwcu nauczycielom przedmiotów zawodowych ustawowo obniżono pensum z 22 do 20 godzin tygodniowo, to ci zatrudnieni w ZSZ nr 1 i II LO we Włodawie buntują się i chcą pracować jeszcze mniej. Nie biorą pod uwagę tego, że identyczne przepisy obowiązują prawdopodobnie we wszystkich powiatach województwa.
Daj palec, a będą chcieli całej ręki – nauczyciele przedmiotów zawodowych w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 i II Liceum Ogólnokształcącego we Włodawie są bardzo niezadowoleni z tego, że dyrektor szkoły i organ prowadzącym czyli starostwo ustalili ich pensum na poziomie 20 godzin tygodniowo. Domagają się 18-godzinnego tygodnia pracy, czyli takiego, jak mają nauczyciele pracujący przy tablicy.
Nie biorą pod uwagę tego, że od września br. będą pracować krócej, niż do tej pory, i to aż o dwie godziny, bo rząd ustawowo zmniejszył ich pensum z 22 do 20 godzin tygodniowo. Taką też wielkość ustalono na ostatniej sesji rady powiatu, choć już wcześniej „zawodowcy” mocno na to narzekali i domagali ustalenia pensum wynoszącego 18 godzin. – Obowiązuje prawo, które na mnie jako dyrektora nakłada pewne obowiązki, których muszę przestrzegać – mówi Eugeniusz Omelczuk, dyrektor Zespołu. – Kształcenie zawodowe praktyczne, czyli tzw. praktyczna nauka zawodu, przez ustawodawcę jest określona na nie większą niż 20 godzin w tygodniu.
Zmniejszyć ten wymiar może organ prowadzący, czyli w naszym przypadku starostwo, ale radni w tym przypadku na to się nie zdecydowali. W naszej szkole nauka teorii i praktyki odbywa się mniej więcej po połowie, więc w praktyce oznacza to, że ci nauczyciele średnio pracują nie 20, a 19 godzin w tygodniu – tłumaczy Omelczuk.
Niestety, mimo wielu przywilejów zawartych w Karcie Nauczyciela, mimo gwarantowanych przez rząd podwyżek i innych apanaży, część z tej grupy zawodowej nadal walczy o dodatkowe korzyści. Nie na darmo zatem coraz popularniejsze staje się powiedzenie „niezadowolony jak nauczyciel”. (bm)

