Znów zmiana lidera w chełmskiej okręgówce. Start nie potrafił wygrać w Fajsławicach, co skrzętnie wykorzystała Unia Białopole, która pewnie pokonała Orła i awansowała na pierwsze miejsce w tabeli. Kolejne zwycięstwo odniósł Brat, który zrównał się punktami ze Startem. Przebudziła się natomiast Sparta. Piłkarze z Rejowca Fabrycznego rozgromili Granicę i to w Dorohusku. Do niespodzianki doszło w Rudzie Hucie, gdzie skazany na pożarcie Hutnik zremisował z Hetmanem Żółkiewka. Wynik 5:5 – hokejowy. Po kilku dobrych meczach przegrał Ruch (z Unią w Rejowcu), a po kilku porażkach w końcu zapunktował Spółdzielca (1:1 z Tatranem). Oto komplet wyników 11. kolejki chełmskiej ligi okręgowej:
FRASSATI FAJSŁAWICE – START KRASNYSTAW 2:2 (1:1)
1:0 – Lipa (20), 1:1 – P. Wójcik (36 karny), 2:1 – S. Baran (53), 2:2 – P. Wójcik (73),
FRASSATI: Mazur – Madeja, K. Baran, Lipa, Dzirba, S. Baran, P. Przebirowski, Adamiak, Młynarczyk, Kołodziejski, Olech (46 Stefaniak). Trener – Jerzy Szych.
START: Ryć – Nowakowski, Łuczyn, Adamiec (58 Frącek), Wojciechowski, Kuczyński, Sadowski, Drahańczuk, Saj, P. Wojcik, Kiszyjew. Trener – Daniel Krakiewicz.
Kawał dobrej piłki obejrzeli w niedzielę kibice w Fajsławicach. Wynik meczu zmieniał się, jak w kalejdoskopie, pod bramką obu drużyn co rusz się kotłowało. Gospodarze nie byli faworytem, ale grali ambitnie i już w 20 min. Lipa ładnym strzałem wyprowadził Frassati na prowadzenie. – Graliśmy dziś bardzo nieskutecznie, a na początku meczu dość słabo, z czasem coraz lepiej to wyglądało tylko wciąż brakowało skuteczności – mówi Daniel Krakiewicz, trener Startu. Wyrównał, w 36 min., z rzutu karnego niezawodny Piotr Wójcik. Drugą połowię znów lepiej rozpoczęli gospodarze, tym razem Rycia szybko pokonał Sebastian Baran. – Przegrywaliśmy w tym momencie 1:2, a kilka minut wcześniej mogło być 2:1 dla nas, ale Piotrek Wójcik trafił w poprzeczkę – opowiada Krakiewicz. Stracona bramka podziałała na gości, jak płachta na byka. – W końcówce osiągnęliśmy dość wyraźną przewagę. Swoje okazje mieli Sadowski, Frącek, Kiszyjew czy Kuczyński – wylicza. Ostatecznie wyrównującego gola znów dla Startu zdobył P. Wójcik. – Trafił głową po ładnym dośrodkowaniu ze skrzydła – mówi opiekun zespołu z Krasnegostawu. – Szkoda tych straconych punktów. Powinniśmy dziś wygrać, choć z drugiej strony i Frassati miało swoje okazje – podsumowuje Krakiewicz.
UNIA BIAŁOPOLE – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 3:0 (0:0)
1:0 – Sz. Łukaszewski (59), 2:0 – Sz. Łukaszewski (84), 3:0 – Zdybel (86).
Unia długo nie potrafiła znaleźć recepty na dobrze grającą obronę Orła. – W pierwszej połowie brakowało nam skuteczności, dwóch dobrych okazji nie wykorzystał np. Michał Jabłoński. Warto jednak zauważyć, że goście grali naprawdę dobrze, też mieli swoje strzeleckie okazje – przyznaje Jan Ostrowski, prezes Unii. Faworyt rozstrzelał się dopiero w II połowie. W 59 min. M. Jabłoński celnie dośrodkował, a Szymon Łukaszewski strzałem głową pokonał bramkarza ze Srebrzyszcza. – Potem dwie dobre okazje miał Steciuk, ale dopiero Szymon ładnym strzałem z dystansu podwyższył wynik i uspokoił grę – mówi Ostrowski. W końcówce ambitnie grających gości dobił Zdybel po dośrodkowaniu Tabuły i trzy punkty zostały w Białopolu.
GRANICA DOROHUSK – SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY 1:6 (0:1)
0:1 – Martyn (14), 0:2 – Kiejda (62), 0:3 – Adamiec (67), 0:4 – Martyn (69), 0:5 – Adamiec (82), 1:5 – Świderski (85), 1:6 – Kość (88).
Łatwe, zdecydowane i zasłużone zwycięstwo Sparty. – Już w pierwszej połowie powinniśmy prowadzić 5:0, byliśmy lepsi pod każdym względem, ale zamiast strzelać do bramki to strzelaliśmy prosto w bramkarza Granicy – mówi Andrzej Wilczyński, kierownik zespołu z Rejowca Fabrycznego. Worek z golami rozwiązał się dopiero w II połowie. – Rywal chyba się trochę zmęczył i wykorzystaliśmy to. Byliśmy też bardziej cierpliwi i dokładni i przyniosło to spodziewany efekt – dodaje. Po dwa razy do siatki rywala trafili Kiejda i Adamiec. – Granica grała ambitnie, ale wyraźnie jej zawodnikom brakuje jeszcze doświadczenia i umiejętności – ocenia Wilczyński.
OGNIWO WIERZBICA – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 0:1 (0:0)
0:1 – Suduł (58).
W Wierzbicy kibice wymarzli nie tylko z powodu niskiej temperatury. – Spotkanie nie należało do najciekawszych, było dużo walki w środku pola, okazji strzeleckich natomiast, jak na lekarstwo – mówi Andrzej Ignaciuk, trener Brata. Ostatecznie faworyt zgarnął jednak całą pulę i zrównał się punktami z wiceliderem Startem. – Gola na wagę trzech oczek zdobył Suduł po indywidualnej akcji. Zamieszał obrońcą i strzelił mocno z narożnika pola karnego – opisuje Ignaciuk. Ogniwo nie zapunktowało już od pięciu spotkań z rzędu i notuje jeden z najgorszych startów lidze od lat.
SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – TATRAN KRAŚNICZYN 1:1 (1:0)
1:0 – Kosowski (34), 1:1 – K. Mazurek (51).
W Siedliszczu po dość słabym meczu padł remis, który chyba nie krzywdzi żadnej z drużyn. – Pierwsza połowa rzeczywiście była dość niemrawa, gola straciliśmy po błędzie obrony, która nie zdążyła wrócić do właściwego ustawienia po tym, jak gospodarze wywalczyli rzut z autu – mówi Marcin Ciechan, trener Tatranu. Trafieniem na 1:0 dla Spółdzielcy popisał się grający trener gospodarzy Mirosław Kosowski. Po zmianie stron przeważał zespół z Kraśniczyna. – Kamil Mazurek zdobył wyrównującego gola ładnym strzałem z ponad 20 metrów. Potem Mirek Tymicki miał tzw. piłkę meczową. Uderzył mocno z 7 m, ale wprost w bramkarza Spółdzielcy. Moim zdaniem byliśmy trochę lepszym zespołem niż nasz dzisiejszy rywal, powinniśmy wygrać, ale szanujemy też ten jeden punkt – ocenia Ciechan.
UNIA REJOWIEC – RUCH IZBICA 4:2 (1:0)
1:0 – P. Szajduk (10), 1:1 – Nizioł (47), 2:1 – Czerwiński (51), 3:1 – Kozaczuk (54), 4:1 – Huk (55), 4:2 – Jasiński (87).
Pięciu minut drugiej połowy (między 50, a 55 min.), goście długo nie zapomną. Z wyniku 1:1 nagle zrobiło się bowiem 4:1 dla gospodarzy. – Rzeczywiście udało się nam strzelić trzy bramki w kilka minut. To musiało podziałać na gości deprymująco – zauważa Marcin Palonka z Unii Rejowiec. Najładniejsze trafienie zanotował dla Unii Czerwiński, który huknął z narożnika pola karnego pod poprzeczkę bramki Ruchu. – Ładnego gola zdobył też Kozaczuk, który po akcji „sam na sam” z bramkarzem gości podwyższył wynik na 3:1. Mogliśmy dziś wygrać wyżej, ale dobrej okazji nie wykorzystał nasz grający trener Tomasz Sąsiadek. Nie ma, co jednak narzekać, najważniejsze, że trzy punkty zostały w Rejowcu – ocenia Palonka.
HUTNIK RUDA HUTA – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 5:5 (1:3)
1:0 – Mazur (12), 1:1 – Bielak (15), 1:2 – Bielak (28), 1:3 – Kufrejski (42), 2:3 – Mazur (51), 2:4 – Rycerz (53), 3:4 – Tyczyński (56), 4:4 – Mazur (65), 4:5 – Bloch (83 karny), 5:5 – Głaz (86).
Szalony mecz obejrzeli w sobotę kibice w Rudzie Hucie. Skazany na porażkę Hutnik, jedyna drużyna chełmskiej okręgówki, która nie wygrała jeszcze w tym sezonie żadnego spotkania, miał wysoko przegrać z Hetmanem. I po pierwszej połowie wydawało się, że niespodzianki nie będzie, przyjezdni grali spokojnie i prowadzili 3:1. – Nie potrafię zrozumieć tego, co stało się z nami w drugiej połowie – mówi Andrzej Koprucha, kierownik zespołu z Żółkiewki. – Kontrolowaliśmy mecz, prowadziliśmy jeszcze w 53 min. 4:2, a potem wszystko się posypało – dodaje. Mniej więcej od 55 min. na boisku dominowali gospodarze, a mecz zakończył się hokejowym wynikiem 5:5. – Brawa dla chłopaków za grę do końca, za to, że się nie załamali, nawet kiedy przegrywali dwoma bramkami – mówi Jacek Płoszaj, trener Hutnika. – Pokazaliśmy, że zwłaszcza gdy gramy na własnym boisku, każdy musi się z nami liczyć – dodaje. Bohaterem meczu był Paweł Mazur, który trzy razy pokonywał bramkarza gości. Napastnik Hutnika ma już w tym sezonie na koncie 16 bramek!
Mecz OGNIWO WIERZBICA – RUCH IZBICA, rozegrany 7 października i zakończony zwycięstwem gospodarzy 3:2, został zweryfikowany jako walkower 0:3 dla Ruchu. W drużynie Ogniwa od 53 min. grał Mateusz Kołtun, który nie został wpisany do sprawozdania z zawodów.

