Po zmianie władzy w gminie Wierzbica odżyły nadzieje na uratowanie szkoły w Święcicy. Nowa wójt chce powtórzyć badanie stężenia radonu w budynku, ale ostateczną decyzję pozostawia rodzicom. Wielu z nich przepisało dzieci do szkoły w Wierzbicy.
Kilka miesięcy temu o małej szkole w Święcicy dowiedziała się niemal cała Polska. A to za sprawą radonu, gazu, którego stężenie w budynku przekraczało wielokrotnie dopuszczalne normy. Przez radon szkoła została zamknięta a dzieci przeniesione do szkoły w Wierzbicy. Niektórzy rodzicie i nauczyciele mówili, że radon będzie pretekstem do likwidacji placówki. Przypominali, że wójt już raz taką próbę podejmowała. Ale pomimo zgody rady gminy, likwidacji przeciwstawiło się kuratorium oświaty i minister nauki.
Tym razem miało być inaczej. Rada gminy wprawdzie nie podejmowała uchwały o zamiarze likwidacji, ale szkoła wygasłaby w „naturalny” sposób. Poprzednia wójt nie chciała się zgodzić na powtórzenie badań stężenia radonu. Na rodziców uczniów, których przeniesiono do budynku w Wierzbicy wywierano presję, aby przepisywali swoje dzieci do tej szkoły. Zapowiadano np., że będą mieć zajęcia w godzinach popołudniowych, by nie kolidowały z zajęciami uczniów z Wierzbicy. W końcu do SP w Wierzbicy przepisały się niemal wszystkie dzieci poza zerówką i ósmą klasą, która przygotowywała się do egzaminów. Po jednym uczniu pozostało w klasie pierwszej, szóstej i siódmej. Można było przypuszczać, że los szkoły jest już przesądzony. Ale w gminie zmieniła się władza. Czy w związku z tym jest szansa, że od szkoła w Święcicy będzie funkcjonowała?
– Rozmawiałam wstępnie na temat powtórzenia badań, ale z informacji, które na razie uzyskałam, wynika, że możliwe byłoby to dopiero w październiku – mówi Anna Flisiuk, wójt Wierzbicy.
Do tego czasu los szkoły byłby uzależniony od rodziców. Mogą poczekać na wynik badań i wtedy zdecydować albo na własną odpowiedzialność posłać dzieci do szkoły wcześniej. – Jeżeli rodzice zdecydują się na ten druki krok i podpiszą stosowne oświadczenie, to nie widzę przeszkód, jednak sama nie posłałabym dziecka nie znając wyników badań – mówi wójt.
Nie wiadomo, ilu rodziców zdecyduje się na powrót i zamieszanie, które będzie temu towarzyszyć. Przez cały semestr ich dzieci mogły już przywyknąć do nowych warunków, kolegów i dojeżdżania do Wierzbicy. (bf)

