Brak opadów i słoneczna pogoda sprawiły, że wystarczy byle iskra, by ogniem zajęły się suche trawy. Od kilku dni włodawscy strażacy mają ręce pełne roboty polegającej głównie na walce z ludzką głupotą.
Pierwsze cieplejsze dni roku tradycyjnie są czasem wiosennych porządków. Ludzie grabią suche liście, wycinają krzaki, podcinają drzewka i przy okazji wypalają trawy. Jest to bardzo niebezpieczne zjawisko, bo wysuszona na wiór trawa pali się w oka mgnieniu i ogień bardzo szybko się rozprzestrzenia, powodując olbrzymie szkody.
– Co roku apelujemy o rozwagę i o to, by ludzie nie podpalali traw, ale jak zwykle znajdują się osoby, które mają to w głębokim poważaniu – mówi Wojciech Chomik z PSP we Włodawie. – Tylko w ostatnich dniach walczyliśmy z kilkoma bardzo groźnymi pożarami. Na szczęście nikt nie odniósł w nich obrażeń, ale niewiele brakowało – dodaje strażak.
(15 marca) Strażacy z OSP Urszulin gasili pożar traw w Grabniaku, który wywołał rzucony w trawę niedopałek papierosa. Tego samego dnia strażacy z OSP Włodawa i z PSP Włodawa gasili pożar przyczepy kempingowej przy ul. Lubelskiej. Trzy kolejne jednostki (JRG Włodawa, OSP Hanna, OSP Dołhobrody) walczyły z płomieniami w Hannie przy ul. Nadbużańskiej, gdzie ogień podchodził pod zabudowania. Zajęcie mieli też ochotnicy ze Starego Brusa.
(17 marca) W Osowie (gm. Hańsk) jednostki z JRG we Włodawie oraz ochotnicy z OSP we Włodawie i Hańsku gasili pożar nieużytków nieopodal tamtejszej kaplicy. (bm, fot. OSP Włodawa, OSP Stary Brus, OSP Hanna)


