Świetlica w Janówce płonęła, a dwoje młodych ludzi spało w zaparkowanym w pobliżu aucie. Od śmierci w płomieniach uratował ich mężczyzna, który rano jechał do pracy.
Tuż przed godziną 6 rano (27 maja) jeden z mieszkańców gminy Leśniowice, jadąc do pracy motorowerem, przejeżdżał obok świetlicy w Janówce. Mężczyzna z przerażeniem stwierdził, że stary, drewniany budynek stoi w płomieniach. Odgłosy pękającego eternitu, którym pokryty był dach świetlicy, przypominały wystrzały. Sytuacja była groźna, bo obok budynku stał samochód. Spało w nim dwoje młodych ludzi, którzy poprzedniego wieczoru prawdopodobnie uczestniczyli w zorganizowanym nieopodal ognisku. Nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia. Motorowerzysta natychmiast ich obudził, ratując im życie. Było o krok od tragedii, bo samochód, w którym spała młodzież, w każdej chwili mógł się zapalić. Lakier pod wpływem temperatury zdążył już się odbarwić. Natychmiast wezwano strażaków. Gdy przyjechali na miejsce, świetlica płonęła i nie było możliwości, aby wejść do środka i odłączyć prąd. Efekt był taki, że zakład energetyczny odciął prąd w całej wsi. W akcji gaśniczej uczestniczyły dwa zastępy Ochotniczych Straży Pożarnych i jeden zastęp z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie, w sumie dwudziestu strażaków. W końcu udało się ugasić pożar. Strażacy rozebrali ściany, aby dogasić ogień.
Po świetlicy wiejskiej zostały tylko zgliszcza. Mieszkańcy Janówki żałują, bo było to miejsce spotkań młodzieży z dwóch wsi. Słuchali tam muzyki i grali w tenisa. Trochę dalej urządzano ogniska. Tak też było w wieczór poprzedzający pożar. Ogień wybuchł ponoć wewnątrz świetlicy, której drzwi były zamknięte. Niewykluczone, że przyczyną było zwarcie instalacji elektrycznej. Wyjaśnieniem tego zajmuje się policja. Mieszkańcy wsi cieszą się, że w pożarze nikt nie ucierpiał.
– Świetlica spłonęła doszczętnie, ale to wielkie szczęście, że młodym nic się nie stało – mówi Zbigniew Biłan, sołtys Janówki. – Czekamy na wyniki śledztwa, które wyjaśnić ma przyczyny pożaru. (mo)
