Wychowała 8 dzieci, doczekała się 12 wnuków, 14 prawnuków i 1 praprawnuka. Dobrej pamięci, energii i chęci do życia mógłby pozazdrościć jej niejeden młodszy o kilka dekad człowiek. W miniony wtorek, 1 sierpnia, pani Józefa Dynysiuk z Chełma obchodziła setną rocznicę urodzin.
Pani Józefa Dynysiuk przyszła na świat 1 sierpnia 1923 roku w Rożdżałowie pod Chełmem, w domu Stanisławy (z domu Michalak, ur. 1891 r.) i Józefa Betiuków (ur. 1886 r.). Bliscy przypuszczają, że swoje imię odziedziczyła właśnie po tacie.
Państwo Betiukowie mieli w sumie siedmioro dzieci: 6 córek i syna. W Rożdżałowie pani Józefa uczęszczała do szkoły i dorastała. Swoją rodzinną miejscowość do dziś darzy wielkim sentymentem i bardzo lubi tam wracać.
W 1950 r. pani Józefa wyszła za mąż za Jana Dynysiuka, który również pochodził z Rożdżałowa. W 1951 r. roku przeprowadzili się do Chełma. Tu pracowali. Małżeństwem byli przeszło 40 lat, do momentu śmierci pana Jana w 1992 r. Doczekali się ośmiorga dzieci: 2 córek i 6 synów. Większość pozostała w Chełmie i jest znana przynajmniej starszemu pokoleniu chełmian, a już na pewno kibicom Chełmianki, bo synowie pani Józefy swego czasu byli filarami tej drużyny. Dziś najstarszy z nich ma nieco ponad 70 lat; najmłodszy ponad 50. Pani Józefa ma też 12 wnuków, 14 prawnuków, a także jednego praprawnuka.
– Mama zawsze kochała czytać. Dziś jest z tym problem, bo ma pewne problemy ze wzrokiem. Opowiadała nam taką historię, że kiedy była młodą dziewczyną, a wiadomo, że nie było jeszcze wtedy prądu, to brała świecę, z tą świecą chowała się pod pierzyną i w jej świetle czytała książki. Żadnej pierzyny na szczęście nie spaliła – opowiada pani Leokadia Dynysiuk, córka.
Wielką pasją pani Józefy są też podróże. Dziś raczej te krótsze i pod opieką bliskich, ale nie zawsze tak było. W wieku 80 lat sama poleciała do Grecji. Była m.in w Bułgarii, na Węgrzech i Ukrainie; zwiedziła też wiele polskich miast. Do dziś ma bardzo dobrą pamięć i jest sprawna. Kiedy tylko pogoda pozwala, wychodzi na spacer.
– Kocha dom, uwielbia ludzi. Zawsze ma do opowiedzenia mnóstwo rzeczy. Czasami śpiewa nam piosenki i mówi wierszyki sprzed 70 czy 80 lat, które zapamiętała. Mama uwielbia też chodzić, dlatego codziennie, chyba że pogoda jest bardzo niesprzyjająca, wychodzi na dwór. Sama schodzi z 3. piętra, opierając się na lasce, a spaceruje pod rękę z Panią Grażynką, która jest jej opiekunką. Wśród sąsiadek jest znana jako ta, która „lata wokół bloku” – śmieje się pani Leokadia.
O doniosłym jubileuszu szanownej Jubilatki nie zapomniały władze miasta. W dzień urodzin panią Józefę poza jej najbliższymi odwiedziła sekretarz Renata Ciepłowicz i dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich Monika Zaborek-Turewicz. Życzenia złożyła również posłanka Anna Dąbrowska-Banaszek oraz przedstawiciele MOPR i ZUS-u. Nasza redakcja również dołącza się do tych serdeczności, życząc pani Józefie jeszcze wielu lat w zdrowie i szczęściu. (w, fot. UM Chełm)


