Pomysłowość przemytników nie zna granic. Płytę nagrobną „wypchali” paczkami papierosów, na zewnątrz wyryli nazwisko znanego włoskiego sportowca, podobiznę młodego mężczyzny i datę rzekomej śmierci. Mimo starań, nie udało im się dotrzeć z towarem do Niemiec.
(18 czerwca) Ten dzień celnicy z Dorohuska zapamiętają na długo. Przyzwyczajeni do znajdowania w ukraińskich autokarach papierosów ukrytych w bagażach i częściach pojazdu, natrafili tym razem na nowy nagrobek. Na płycie znajdował się wizerunek uśmiechniętego mężczyzny – Giuseppe Giordano, który rzekomo miał umrzeć w 2010 roku (najpewniej Giuseppe, włoski strzelec-sportowiec, faktycznie urodzony w 1974 r., nic o tym nie wie…). Funkcjonariusze przetransportowali płytę do budynku kontrolnego, a po prześwietleniu rozbili. W środku było blisko 900 paczek ukraińskich papierosów.
Do próby przemytu przyznał się 59-letni obywatel Ukrainy. Tłumaczył, że chciał sprzedać towar w Niemczech i kupić sobie nowy samochód. Mężczyzna wyraził chęć dobrowolnego poddania się odpowiedzialności. Na poczet grożącej mu kary celnicy zabezpieczyli 8,1 tys. zł.
Tego typu znaleziska na granicy to rzadkość, choć podobne miało miejsce w lutym zeszłego roku (49-letni ob. Ukrainy próbował przemycić w granitowej płycie nagrobkowej blisko 1,7 tys. paczek fajek). Nie oznacza to, że przemytnicy nie wykazują się kreatywnością. Celnicy wyjmowali już nielegalne towary m.in. z rur od odkurzaczy, laptopów, głośników, lodówek, książek, piłek do kosza, tortów, z dywaników samochodowych czy betoniarki. (pc)
