Przyjęcie sprawozdania z wykonania budżetu za 2016 r. i udzielenie absolutorium wójtowi Janowi Łukasikowi rada przegłosowała bez problemów. Kontrowersje wzbudziła dopiero zmiana w budżecie na br., zwiększająca kwotę dofinansowania remontu budynku, w którym miałby powstać posterunek policji. Zdaniem części radnych, wójt w ten sposób chciał „przemycić” niechcianą uchwałę za ich plecami.
XXIV sesja Rady Gminy Wola Uhruska odbyła się 21 czerwca i trwała ponad 5 godzin. Głównym punktem obrad było przyjęcie sprawozdania z wykonania budżetu gminy za rok 2016 i udzielenie wójtowi Janowi Łukasikowi absolutorium. Obie uchwały przyjęto większością głosów. Nikt nie był przeciw, a jedynie radny Zdzisław Dąbrowski dwukrotnie wstrzymywał się od głosu. Po zatwierdzeniu wieloletniej prognozy finansowej gminy na lata 2017 – 2020, pod głosowanie poddano zmiany w budżecie zakładające m.in. zwiększenie o 15 tys. zł kwoty przeznaczonej na remont budynku przy ul. Dworcowej, który miałby w przyszłości posłużyć za posterunek policji. Ta sprawa była już kilkakrotnie poruszana na sesjach. Radny Mariusz Karpowicz zwrócił uwagę, że rada wcześniej stanowczo sprzeciwiała się zwiększeniu kwoty na dofinansowanie posterunku, która i tak wynosi już 55 tys. zł. – Dlaczego mamy jeszcze więcej dokładać, skoro radni nie chcą, a mieszkańcom nie zależy? U nas w gminie jest bezpiecznie, a popełnianych przestępstw jest jak na lekarstwo. Mamy w pobliżu dwie placówki Straży Granicznej, których funkcjonariusze nieustannie patrolują naszą okolicę. Wcale nie potrzebujemy posterunku, a jak policja chce, to niech sama go sfinansuje – mówił radny.
Wójt odpowiedział, że posterunek jest potrzebny i wbrew temu, co mówił radny Karpowicz, większość mieszkańców gminy podziela opinię wójta. – Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie postawiła warunek, że gmina odnowi budynek z zewnętrznej strony na swój koszt, a resztę pokryją oni. W tym budynku są mieszkania socjalne należące do gminy, którym remont też się przyda. Dodatkowe pieniądze, które chcemy dołożyć do tej inwestycji są i tak zaksięgowane w budżecie, a my chcemy je przenieść. Tak naprawdę z gminnej kasy wyłożylibyśmy jedynie 4 tys. zł, bo 11 tys. zł uzyskamy z tytułu odszkodowania za awarię rurociągów, która miała miejsce w tym budynku – argumentował wójt.
Nie przekonał jednak większości rady. Podczas głosowania 7 osób był za, 7 przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Zmiany w budżecie odrzucono. Skarbnik gminy, Justyna Kędzierawska, stwierdziła niezgodność z przyjętą chwilę wcześniej prognozą finansową gminy. – Wieloletni plan budżetowy uwzględniał zmiany, które rada właśnie odrzuciła. Jeśli ich nie przyjęto, to uchwalona już prognoza, zawiera błędne zapisy i jest niezgodna z prawem.
Gmina znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Przewodniczący Marek Kuszneruk, określił sytuację jako „paradoks prawny”, a radny, Tadeusz Pawłowski, powiedział, że wójt celowo „przemycił” punkt o zwiększeniu środków na remont budynku za plecami rady. I zasugerował, że kolejność głosowania nad uchwałami powinna być odwrotna. Po naradzie postanowiono powtórzyć głosowanie. Przedtem wójt zaapelował do radnych, którzy byli wcześniej przeciwko, by wstrzymali się od głosu, bo jeśli nie uchwalą zmian w budżecie to trzeba będzie przerwać sesję i zwołać kolejną. W drugim podejściu uchwała przeszła wynikiem: 7 za, 3 przeciw, 5 się wstrzymało.
Resztę zaplanowanych uchwał przyjęto w normalnym trybie. Jedną z wielu złożonych interpelacji, które padły podczas pięciogodzinnych obrad, było zapytanie T. Pawłowskiego do wójta. Radny chciał, by włodarz przytoczył swoje dwa sukcesy i dwie porażki odniesione w ub.r. – Remont drogi przy kościele i odcinka Siedliszcze – Przymiarki, te dwie inwestycje mogę śmiało uznać za sukcesy. A jeśli chodzi o porażki, to jedną z nich było na pewno odrzucenie wniosku dotyczącego rozbudowy sieci wodno-ściekowej. Nie jestem także zadowolony ze współpracy ze starostwem włodawskim. Mówię tu głównie o sprawie projektu scalania gruntów w Stanisławowie i Bytyniu – mówił wójt J. Łukasik.
Nie zgodził się z nim wiceprzewodniczący rady, Marian Łubkowski. Jego zdaniem, projekt scalania zostanie zrealizowany. – 1000 ha gruntów zostanie uporządkowane ewidencyjnie i geodezyjnie. W dodatku zostanie utwardzone 5 km drogi, a kolejne 7 km zostanie wyłożone tłuczniem. Inwestycja nie wymaga od nas wkładu własnego. Nie rozumiem, dlaczego wójt nazywa to porażką – mówił M. Łubkowski. (sr)

