Na niezrozumiałe oznakowanie miejsc parkingowych poskarżyli się nam ostatnio mieszkańcy Czechowa i Śródmieścia.
– Mamy do dyspozycji nowe miejsce postojowe, ale do tej pory drogowcy nie przestawili znaku, który informuje, że parking kończy się tuż przed nim – wskazuje jeden z przypadków kuriozalnego oznakowania, pan Robert, mieszkaniec ul. Kiepury na Czechowie.
Faktycznie, opisana przez Czytelnika sytuacja ma miejsce na wysokości bloku przy ul. Kiepury 11. Z kolei kawałek dalej, pod sklepem spożywczym przy ul. Kiepury 11A, na początku zatoczki stoi znak informujący o początku miejsc do parkowania, ale na jej końcu brak już podobnej informacji.
Urzędnicy wyjaśniają, że we wskazanych lokalizacjach nie popełniono żadnych błędów w oznakowaniu.
– W pierwszym przypadku chodzi o miejsca parkingowe wykonywane w marcu tego roku ze środków rezerwy celowej Rady Dzielnicy. Prace jeszcze nie zostały odebrane, a nim tak się stanie, znak zostanie przestawiony, co było planowane od samego początku – wyjaśnia Justyna Góźdź z Urzędu Miasta Lublin. – Jeśli chodzi o drugi ze wskazanych przypadków, w naszej ocenie, nie ma potrzeby stawiania dodatkowego oznakowania – stwierdza.
Mieszkańcy mają również zastrzeżenia do oznakowania na placu w rejonie ul. Sowińskiego, usytuowanym za budynkiem mieszkalnym przy Al. Racławickich 22.
– Drogowcy ustawili tu znak zakazu informujący o odholowaniu pozostawionych pojazdów, tymczasem tuż za nim wybudowali parking. Pod znakiem brak jest jednak stosownej informacji, że na jego obszarze zakaz nie obowiązuje. Czy ma być to pułapka ze strony miasta zastawiona na kierowców? – zastanawia się nasz informator.
Okazuje się, że miejskie służby drogowe w tym przypadku są Bogu ducha winne, bo to miejsce nie jest w gestii Zarządu Dróg i Mostów w Lublinie.
– Jest to teren w administracji Zarządu Nieruchomości Komunalnych – wyjaśnia Justyna Góźdź. – Sprawa została już przekazana do ZNK.
Marek Kościuk

