Bliscy pobitego nad Jeziorem Białym chłopaka mówili o połamanym nosie, żebrach i potylicy. O poturbowanie młodzieńca obwiniali ochroniarzy jednej z dyskotek. Okazało się, że obrażenia rannego były o wiele lżejsze, a to, kto kogo pobił, wyjaśni śledztwo.
Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę (22/23 lipca) niedaleko plaży głównej w Okunince (gm. Włodawa). W wyniku zajścia młody mieszkaniec gminy Adamów (powiat łukowski) miał doznać rozległych urazów ciała: mieć połamany nos, żebra, kość potyliczną twarzy i ogólne obrażenia. Według jego najbliższych, którzy we wtorek powiadomili m.in. naszą redakcję, gdyby nie interwencja policji, zostałby skopany na śmierć.
Włodawska policja, od której informacje dostaliśmy w czwartek, przyznała, że owszem jej funkcjonariusze interweniowali w sprawie bójki, która miała miejsce nad Białym, ale poszkodowany 20-latek z powiatu łukowskiego żadnych złamań nie doznał, miał jedynie siniaki i otarcia naskórka oraz skarżył się na ból w okolicy klatki piersiowej. Przyznał się do tego również sam poszkodowany, który w mediach społecznościowych opublikował zdjęcie karty leczenia z izby przyjęć, na którą trafił po zajściu. Z dokumentu wynika, że pacjent nie kwalifikował się do leczenia szpitalnego, ale był za to pod bardzo wyraźnym działaniem alkoholu. Po opatrzeniu został zwolniony do domu ze skierowaniem na prześwietlenie jamy brzusznej.
Pokrzywdzony i jego ojciec o pobicie oskarżyli trzech bramkarzy, którzy według niego byli pracownikami jednej z okunińskich dyskotek. Tymczasem właściciel klubu, który miał zatrudniać tych wykidajłów, ze szczegółami opowiada, jak do całego zajścia doszło. Jak można się spodziewać, przedstawia zupełnie inny obraz sytuacji.
– W czasie, gdy to się działo, nie było mnie w klubie, więc znam sytuację z opowieści menedżera, obsługi lokalu oraz klientów – mówi przedsiębiorca. – Wyglądało to tak: tuż przed zamknięciem na dyskotekę weszło czterech pobudzonych młodych mężczyzn, którzy od razu zaczęli szukać zaczepki. Jeden z atakujących był pod znacznym działaniem alkoholu, co potwierdził wpis z karty szpitalnej. Obrażali DJ’a i załogę oraz nielicznych już klientów. Mój menedżer poprosił ich o wyjście, ale panowie nie reagowali. Przeciwnie, zaczęli go poszturchiwać i doszło do przepychanki, w której mój pracownik doznał złamania palca. Wskutek silnego kopnięcia przez napastnika ma też posiniaczoną drugą dłoń oraz siniaka na klatce piersiowej. Po chwili, dzięki pomocy klientów dyskoteki, którzy byli świadkami napaści, krewkich mężczyzn udało się wypchnąć na zewnątrz.
Z tego, co wiem, tam doszło do bijatyki z osobami przebywającymi na plaży, w której jeden z nich został poturbowany. To zdarzenie nie ma jednak nic wspólnego z moim klubem. Wbrew temu, co twierdzi ojciec jednego z nich, w moim lokalu nie ma bramkarzy, którzy według nich mieli się dopuścić tego pobicia, o czym zresztą została zawiadomiona policja, która akurat naszła na bójkę toczącą się na chodniku przed moim lokalem. Mój menedżer został na miejscu przesłuchany i na gorąco zdał relację z wtargnięcia tej grupy na dyskotekę. Z tego, co wiem, ci mężczyźni już wcześniej chodzili po Okunince i wyraźnie szukali zwady.
Gdy jeden z nich dostał to, czego chciał, pożalił się rodzicom, że został pobity przez bramkarzy, których wcale nie zatrudniam. Po tym zdarzeniu zadzwonił do mnie ojciec pobitego, który stwierdził, że pożałuję, bo on rozdmucha sprawę po mediach. Odparłem, że nie boję się żadnych gróźb i na tym rozmowa się skończyła. Teraz zastanawiam się, czy to nie ja powinienem zgłosić do prokuratury próby zniesławienia. Przed podobnym dylematem stoi mój menedżer, który ma zrobioną obdukcję i zastanawia się, czy nie zgłosić pobicia, a to wszystko ze względu na „rozdmuchanie” sprawy w mediach społecznościowych, rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji oraz naruszenie mojego dobrego imienia i reputacji klubu – tłumaczy przedsiębiorca.
– W tej sprawie mamy dwa odrębne zgłoszenia – mówi podinsp. Bożena Szymańska z KPP we Włodawie. – Pierwsze dotyczy pobicia 20-letniego mieszkańca powiatu łukowskiego. Drugie złożył pracownik dyskoteki, który ma połamany palec i o pobicie oskarża owego 20-latka. Teraz policjanci będą wyjaśniać okoliczności zajścia i sprawdzać, jaki udział mieli ci mężczyźni w tym zdarzeniu. (bm)

