Policja wyjaśnia incydent, do którego doszło na kąpielisku Biały Rów w Rejowcu. Grupka nastolatków miała zaatakować rówieśnika, a dorośli którzy widzieli zdarzenie, podobno nawet nie zareagowali. Policję o zajściu powiadomiła dopiero rodzina pobitego chłopca – trzy dni później.
26 czerwca, tuż po południu, na kąpielisku Biały Rów w Rejowcu doszło do nieprzyjemnego incydentu. Podobno grupka nastolatków, która wypoczywała nad jeziorkiem zaczepiła rówieśnika, który był tam ze swoimi znajomymi. Wywiązała się bójka i chłopiec został uderzony w twarz. Konsekwencją uderzenia może być martwica zębów, nie mówiąc o stresie, którego doświadczył pobity. Zamieszaniu podobno przyglądali się dorośli, którzy również byli w tym czasie nad wodą, ale nawet nie zareagowali. Taką wersję wydarzeń powtarzają sobie z ust do ust mieszkańcy Rejowca. Niektórzy dopowiadają, że chłopca biło kilku napastników i że to przyjezdni z sąsiedniego Rejowca Fabrycznego, więc na pewno ma to jakiś kontekst rywalizacji obu miasteczek. Dla podgrzania atmosfery, ktoś dorzucił także, że na miejscu nie pojawiła się policja, chociaż ktoś miał po nią dzwonić. Ale policja prowadzi postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Tyle tylko że nie została powiadomiona o pobiciu w dniu, w którym do niego doszło, a dopiero trzy dni później.
– Nie było interwencji na miejscu. Opiekunowie prawni zawiadomienie o pobiciu złożyli 29 czerwca – mówi Ewa Czyż, rzecznik komendanta miejskiego policji w Chełmie. – Trwają czynności wyjaśniające i zbieramy materiały dowodowy. Jednym z nich jest nagranie z monitoringu od właściciela kąpieliska.
Czyż mówi, że chłopiec został zaczepiony i uderzony prawdopodobnie przez jedną osobę. – Ustalamy uczestników zajścia, będziemy przeprowadzać przesłuchania i jeżeli zajdzie taka potrzeba, skierujemy wnioski do sądu rodzinnego – mówi E. Czyż. (bf)

