Z przedpremierowego pokazu filmu dokumentalnego „Pokonać mur”, opowiadającego historię pilotów z Aeroklubu Świdnik, którzy w 1983 roku podjęli udaną ucieczkę samolotem na lotnisko Tempelhof w Berlinie Zachodnim, widzowie wychodzili wyraźnie wzruszeni. To wspólna produkcja reżysera Grzegorza Linkowskiego i scenarzysty Krzysztofa Załuskiego.
Pokaz odbył się w środę, 20 marca, w Centrum Spotkania Kultur. Film opowiada o jednej z najbardziej brawurowych ucieczek na Zachód. Ekscytujące, choć powszechnie mało znane wydarzenie, zostało przypomniane przez Piotra Jankowskiego, prowadzącego portal internetowy „Świdnik na kartach historii”. Dzięki materiałom z IPN udało mu się zrekonstruować przebieg i trasę ucieczki. Zaplanowała ją grupa pilotów ze Świdnika. Uciekli 24 października 1983 roku.
Leszek Piłat, pilotujący porwany samolot świdnickiego aeroklubu JAK 12A o znakach SP-KLA, miał wtedy zaledwie 26 lat. Zdecydował się na ucieczkę dzień przed obroną pracy magisterskiej. W drogę do Berlina zabrał swoich czterech kolegów. Jeden z nich – Andrzej Draczewski z Aeroklubu w Świdniku poleciał ze swoim czteroletnim synem Jackiem. O zaplanowanej ucieczce nie powiedział matce chłopca, zabierając go wprost z przedszkola. Nikt z tej grupy nie powrócił do kraju, (zamieszkali w Stanach Zjednoczonych i Europie).
Po latach do części bohaterów ucieczki udało się dotrzeć Krzysztofowi Załuskiemu, scenarzyście filmu, pisarzowi i dziennikarzowi. – Udało mi się namówić do udziału w filmie pomysłodawcę tej ucieczki, Leszka Piłata, który przyjechał do Polski na czas kręcenia zdjęć. Z pozostałymi osobami nie udało się mi skontaktować, jedna z tych pięciu osób nie żyje – mówi Krzysztof Załuski, scenarzysta filmu. Film jest dokumentem opartym o emocjonujące i pełne napięcia spotkania z bohaterami tamtych wydarzeń.
Z mapą na kolanach, bez GPS
24 października 1983 roku o godz. 11. 26 z lotniska w Świdniku wystartował samolot świdnickiego aeroklubu JAK 12A pilotowany przez Leszka Piłata. Holował on szybowiec Jantar 2 (SP-3196), którym sterował Mirosław Kaczorowski. Piloci mieli dostarczyć szybowiec do aeroklubu w Lesznie. Po przenocowaniu w Lesznie i dotankowaniu JAK-a skierowali maszynę w stronę Świdnika, jednak w niedługim czasie pilot obniżył nagle lot, żeby zejść z pola widzenia radarów i zboczył z kursu.
Wylądowali na polach pod Lesznem. Tam dołączyli do nich pozostali towarzysze ucieczki: Krzysztof Leszczyński, z aeroklubu lubelskiego i Andrzej Draczewski z aeroklubu w Świdniku ze swoim czteroletnim synem Jackiem. Następnie Leszek Piłat skierował samolot na zachód, lecąc w kierunku Berlina.
– To była niesamowita podróż, bez GPS, z mapą na kolanach. Lecąc na niskim pułapie po to by być niezauważonym przez radary, pilot musiał przez cały czas dokonywać obliczeń, by nie zahaczyć samolotem o druty, czy mijane po drodze mosty – podkreśla Grzegorz Linkowski, reżyser i współscenarzysta.
Świdnicki JAK około 14.30 wylądował na wojskowym lotnisku Tempelhof w Berlinie Zachodnim. Podczas lotu Leszek Piłat dostępne miał jedynie współrzędne zachodnioniemieckiego lotniska, a jego mapa kończyła się na terenie Polski. Szczęśliwie udało mu się pokonać granicę i wylądować na właściwym lotnisku, bo w tym czasie w NRD, na lotnisku we wschodnim Berlinie widoczne były fałszywe napisy „Tu jest Tempelhof”.
Bohaterowie ucieczki znaleźli początkowo schronienie w Berlinie, później część z nich wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Pilot Leszek Piłat do dziś mieszka pod Nowym Jorkiem i w dalszym ciągu jest czynnym pilotem – lata szybowcami.
Przygotowywanie zdjęć i poszukiwanie materiałów do filmu, z których część odnalazła się w IPN, a części w Berlinie oraz w domowych archiwach świdnickich i lubelskich pilotów, obfitowało w pełne emocji momenty. – W trackie kręcenia zdjęć do filmu jeden z jego bohaterów – Jacek Draczewski, który miał w momencie ucieczki cztery latka, zdecydował się przylecieć do kraju ze swoim czteroletnim synkiem. Można powiedzieć, że historia zatoczyła koło, bo to on jest najmłodszym bohaterem tego dokumentu – tłumaczy Krzysztof Załuski.
Gorzki owoc wolności
– W filmie staraliśmy się nie oceniać postaw moralnych naszych bohaterów, choć można się z niego dowiedzieć, że wiele osób przez tę ucieczkę cierpiało, np. czternastu osobom z ich otoczenia rodzinnego odebrano paszporty. Pełne emocji było także moje spotkanie z panią Elżbietą – mamą Jacka, która nic nie wiedziała o planowanej eskapadzie – dodaje Załuski. To jeden z najbardziej wzruszających momentów dokumentu, bo pani Elżbieta o ucieczce męża i syna dowiedziała się w momencie, kiedy poszła odebrać synka z przedszkola. Na długie lata ich kontakt został przerwany, bo pomimo starań męża i wysyłanych licznych zaproszeń, odmówiono jej wydania paszportu i prawa do wyjazdu na Zachód.
Po latach losy się rozeszły a każde z nich rozpoczęło życie z nowym partnerem. – To historia również o tym, że dążenia do wolności przyniosły też gorzkie owoce. Ci koledzy, który w PRL-u wspólnie uciekali z Polski, dziś są poza dawnymi przyjaźniami, nie mają ze sobą kontaktu. Film pokazuje jednocześnie, że Polacy, w tym najtrudniejszym okresie próbowali przekroczyć żelazną kurtynę – podkreśla Grzegorz Linkowski, reżyser filmu. Niektóre zdjęcia zostały zrealizowane w Muzeum Muru Berlińskiego w Berlinie, przypominającym historię wszystkich ucieczek na Zachód, podjętych przez 28 lat jego istnienia.
Dokument „Pokonać mur” jest dynamicznym, trzymającym w napięciu obrazem pełnym archiwalnych zdjęć i dokumentów. Część historii została sfabularyzowana a bohaterów sprzed 36 lat grają aktorzy. – Biorącą udział w filmie maszynę – JAK 12A i ciągnięty przez nią szybowiec pilotowali Krzysztof Janusz z Aeroklubu Świdnik i pilot Czesław Gryta. Zdjęcia były kręcone w Radawcu, Świdniku, Berlinie i Lesznie. Przygotowania do filmu i poszukiwanie jego bohaterów trwały blisko rok.
Najtrudniej było znaleźć samolot, na szczęście, niemal identyczny model udało się znaleźć w Świdniku – tłumaczy Grzegorz Linkowski. – Ten film został dosłownie „wylatany” w powietrzu. To godziny kręcenia ujęć z lecącego samolotu, bo nie używaliśmy drona – dodaje. Twórcy, chcieliby pokazać dokument w jednej z polskich telewizji, tym bardziej że w tym roku, 9 listopada br. przypada 30. rocznica obalenia muru berlińskiego. – Myślę, że ten film będzie mocno przypominał młodym Polakom, że w tamtych czasach wyjazd za granicę graniczył z cudem – mówi Krzysztof Załuski.
Główny bohater filmu, Leszek Piłat, pytany w filmie o to czy zdecydował by się ponownie na ucieczkę, odpowiada. – Tak, wolność jest ważna i jej osiągnięcie jest czasami niebezpieczne, ale niebezpieczeństwo nie jest nudne.
Emilia Kalwińska
Film dokumentalny „Pokonać mur” to produkcja twórców z Lublina i Warszawy. 45 – minutowy, częściowo animowany i fabularyzowany dokument powstał we współpracy z Województwem Lubelskim i miastem Świdnik. Reżyseria: Grzegorz Linkowski, scenariusz: Grzegorz Linkowski, Krzysztof Załuski; zdjęcia: Jacek Piotr Tarasiuk, Hanna Linkowska; charakteryzacja: Monika Kowalewska, Tomasz Kowalewski; grafika: Paweł Łuciuk; producent: Jacek Piotr Tarasiuk – Selected Pictures 2019.










