Przez trzy dni mieszkańcy części powiatu włodawskiego nie mieli kontaktu ze światem. Wszystko przez awarię nadajników jednego z operatorów sieci komórkowej. Nie można było korzystać z telefonów, nie działał Internet i terminale płatnicze w sklepach.
Problemy z zasięgiem jednego z największych operatorów komórkowych w Polsce zaczęły się już we wrześniu. Burza uszkodziła nadajniki i mieszkańcy powiatu włodawskiego na ponad dobę stracili kontakt ze światem. Wielu z nich, nieświadomych usterki, poniosło dodatkowe koszty, bo ich aparaty łapały sieć białoruską lub ukraińską i operator naliczał za to dodatkowe opłaty.
Od tamtej pory wyraźnie pogorszył się dostęp do Internetu. Krótsze lub dłuższe przerwy w jego dostawie zdarzały się praktycznie każdego tygodnia. Ale to było tylko preludium do tego, co wydarzyło się w sobotę (28 października). Około godziny 9 rano operator bez żadnej zapowiedzi zerwał dostęp do sieci, a usługę przywrócił dopiero w poniedziałek (30 września) po południu.
Ludzie byli wściekli, a kto dzwonił na infolinię, słyszał jedynie, że jest większy problem a technicy pracują nad jego usunięciem. Brak sieci sparaliżował pracę osób działających zdalnie, spowodował straty u przedsiębiorców, którzy nie mogli korzystać z terminali płatniczych. Próbowaliśmy w tej sprawie uzyskać komentarz biura prasowego operatora, ale do tej pory nie odpowiedział on na naszego mejla. (bm)

