ChKS CHEŁMIANKA – ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI 1:3 (1:1)
0:1 – Rycaj (28), 1:1 – Czułowski (32), 1:2 – Kobiałka (55), 1:3 – Kuźma (90+3).
ChKS: Brzozowski – Budzyński, Błaszczuk, Bobrow, Wiatrak, Panas (77 Perdun), Stępień, Piekarski (61 Bonin), Czułowski (70 Chwedoruk), Wójcik (61 Knap), Myśliwiecki.
Piłkarze Chełmianki przegrali mecz, którego przegrać nie powinni. Inna sprawa, że w ostatnim czasie zespół Orląt Radzyń Podlaski kompletnie nie leży podopiecznym Tomasza Złomańczuka. Niezależnie jednak od tego, gdyby gospodarze byli skuteczni, z całą pewnością pokusiliby się o zdobycz punktową. Tylko w pierwszej połowie nie wykorzystali kilku stuprocentowych sytuacji do zdobycia bramki.
Pierwsza połowa w wykonaniu Chełmianki była bardzo dobra, można powiedzieć najlepsza w obecnym sezonie. Jeden jedyny błąd, jaki popełnili gospodarze, zakończył się co prawda utratą gola, ale reakcja miejscowych po niepowodzeniu była natychmiastowa. Orlęta w pierwszej części meczu nie spodziewały się wysokiego pressingu ze strony zawodników trenera Złomańczuka. Świetną partię rozgrywał Krystian Wójcik, który pracował nie tylko w ofensywie, ale i defensywie, odbierając rywalom wiele piłek.
Już w 9 min. Chełmianka powinna wyjść na prowadzenie. Kacper Wiatrak zagrał piłkę ze skrzydła, a Patryk Czułowski z kilku metrów przeniósł ją nad poprzeczką. Gdyby środkowy pomocnik gospodarzy bardziej przyłożył się do tego strzału, futbolówka zapewne zatrzepotałaby w siatce. W 18 min. na bramkę Orląt z 20 m kropnął Piotr Piekarski. Piłka odbiła się od obrońcy, chełmianie sądzili, że uderzyła go w rękę, ale sędzia uznał, że przewinienia nie było i miał rację.
Chełmianka nie zwalniała tempa i w 22 min. po kolejnym dobrym zagraniu od Wiatraka tym razem do bramki nie trafił Piekarski, którego strzał głową poszybował tuż obok prawego słupka. Minutę później indywidualną akcję zakończoną strzałem z 18 m przeprowadził Wójcik. Piłka znowu nieznacznie minęła bramkę przeciwnika. Goście do tego czasu w zasadzie nie zagrozili bramce Dominika Brzozowskiego. I kiedy wydawało się, że gol dla Chełmianki wisi w powietrzu, piłkę w siatce nieoczekiwanie umieścili przyjezdni. Zaczęło się od akcji byłego zawodnika chełmskiej drużyny Przemysława Koszela. Orlęta w dobrym tempie wymieniły kilka podań, obrońcy gospodarzy nie zdążyli wrócić na własne pole karne i Karol Rycaj z najbliższej odległości trafił do pustej bramki.
W 29 min. miała miejsce kontrowersja. Wiatrak dośrodkował piłkę z boku, a ta uderzyła obrońcę w rękę. Ponieważ zawodnik gości znajdował się w polu karnym, wydawało się, że arbiter wskaże na jedenasty metr. Sędzia w tej sytuacji miał jednak inne zdanie. Uznał, że obrońca Orląt miał naturalnie ułożoną rękę i nie było to rozmyślne zagranie. Chełmianka wciąż przeważała i w 32 min. Paweł Myśliwiecki wyłożył piłkę Czułowskiemu, a ten strzałem z 8 metrów doprowadził do wyrównania. Minutę później miejscowi powinni wyjść na prowadzenie. Błąd popełnił bramkarz gości, który wyszedł przed szesnastkę i nie trafił w piłkę. Przejął ją Myśliwiecki, ale uderzył obok bramki.
Drugą połowę Chełmianka zaczęła bojowo, jednak w 55 min. popełniła kardynalne błędy w defensywie. Po strzale z bliska jednego z zawodników Orląt piłka odbiła się od poprzeczki i nikt nie był w stanie jej wybić. Dopadł do niej Michał Kobiałka i z bliska umieścił ją w siatce. Stracona w dość prosty sposób bramka podcięła gospodarzom skrzydła. Drużyna z Radzynia Podlaskiego wyciągnęła wnioski z pierwszej połowy i umiejętnie wybijała Chełmiankę z rytmu, czekając na kolejne kontrataki. Gospodarze długo nie potrafili wypracować sobie sytuacji strzeleckiej, bili głową w mur, jednak w końcówce kilka razy zagrozili rywalowi.
W 83 min. po zagraniu od Grzegorza Bonina głową strzelał Myśliwiecki, lecz bramkarz Orląt był na posterunku. Chwilę potem Bonin uderzył z 20 m, ale obok słupka. Świetną okazję miał Mateusz Chwedoruk, lecz zwlekał ze strzałem i obrońcy gości w porę zażegnali niebezpieczeństwo. W drugiej minucie doliczonego czasu gry piłkę meczową od Dominika Stępnia dostał Myśliwiecki. Zamiast ją przyjąć i uderzyć po długim rogu, napastnik Chełmianki wypuścił sobie futbolówkę do boku i już nie mógł oddać strzału. Zagrał do Chwedoruka, a ten posłał piłkę obok bramki. Niewykorzystane okazje lubią się mścić i minutę potem Orlęta po szybkiej kontrze zdobyły trzeciego gola.
Była to czwarta z rzędu porażka Chełmianki z Orlętami w meczu o stawkę. W trzecim spotkaniu nowych rozgrywek podopieczni Tomasza Złomańczuka nie mają na koncie zwycięstwa. Tak słaby start w III lidze Chełmianka ostatni raz zanotowała w sezonie 2015/2016, kiedy to w trzech pierwszych kolejkach nie zdobyła żadnego punktu. (s)

