Prezydent Jakub Banaszek nie odpuścił sprawy przejęcia chociażby części pomieszczeń gmachu przy pl. Niepodległości w Chełmie. Sam na razie nic nie wskórał, ale interpelację w tej sprawie złożyła do ministra spraw wewnętrznych i administracji jego matka – poseł Anna Dąbrowska-Banaszek.
Pomysł przejęcia budynku gmachu przy pl. Niepodległości pojawił się już wiele lat temu. O budynek starały się poprzednie władze miasta, ale wojewoda lubelski nie był zainteresowany jego oddaniem. Nieruchomości nie udało się też przejąć chełmskiemu starostwu, które wynajmuje tam pomieszczenia na swoją siedzibę. Minister infrastruktury uznał wówczas, że to wojewoda powinien nadal zarządzać budynkiem. Szansa na zmianę właściciela pojawiła się, gdy prezydentem Chełma został Jakub Banaszek.
Była to jedna z jego wyborczych obietnic. I wydawało się, że to dla niego nic prostszego, bo wywodzącemu się ze zjednoczonej prawicy prezydentowi prawicowy wojewoda i minister nie odmówią. I tak to wyglądało. W 2019 roku, tuż przed wyborami do parlamentu, ówczesny wojewoda lubelski Przemysław Czarnek i prezydent Banaszek zorganizowali wspólną konferencję pod gmachem. W obecności dziennikarzy podpisali porozumienie w sprawie przekazania, nie całego budynku, ale części gmachu.
Wojewoda Czarnek zapowiadał wtedy, że to porozumienie doprowadzi w krótkim czasie do podpisania również aktu notarialnego, na podstawie którego miasto Chełm stanie się współwłaścicielem gmachu. Po wyborach Czarnek został posłem a potem ministrem edukacji i nauki, a fotel wojewody zajął Lech Sprawka. I sprawa przekazania gmachu stanęła. Doszło do tego, że urzędnicy prezydenta i wojewody przekazywali mediom sprzeczne informacje na temat gmachu. Pierwsi zapewniali, że nadal chcą przejąć budynek a drudzy, że temat został zamknięty, bo miasto wycofało się z pomysłu. Te przepychanki trwały miesiącami. Wydawało się, że sprawa jest już definitywnie zamknięta i wszyscy o niej zapomnieli.
Ale polityczni przeciwnicy Banaszka nie zapominają o niej jej przypominać przed kolejnymi wyborami, bo to jedna z obietnic, których prezydent nadal nie dotrzymał. Nieoficjalnie wiemy, że sprawy nie zarzucił. I wygląda na to, że może nie osobiście, ale o gmach nadal walczy. Sprawę przejęcia części nieruchomości przez miasto poruszyła w interpelacjach poselskich jego matka – poseł Anna Dąbrowska-Banaszek.
Chełmska parlamentarzystka zwróciła się do ministra spraw wewnętrznych i administracji z prośbą o wsparcie działań prezydenta. Przypomniała o obietnicach P. Czarnka i podpisanym porozumieniu.
– Przekazanie części budynku Gmachu na zasadzie współwłasności na rzecz chełmskiego samorządu miało być odpowiedzią na pilne potrzeby infrastrukturalno-lokalowe Urzędu Miasta Chełm. Obecnie komórki organizacyjne wspomnianej instytucji rozsiane są po różnych budynkach w kilku częściach miasta, a główna siedziba magistratu, zlokalizowana przy ul. Lubelskiej 65 w Chełmie, wymaga remontu kompleksowego, kosztownego i w tym momencie pozostającego poza zasięgiem finansowym urzędu – pisze A. Dąbrowska-Banaszek. – Niestety, od 2019 roku sytuacja związana z przekazaniem części obiektu na użytek Urzędu Miasta Chełm w zasadzie się nie zmieniła. Cały proces zatrzymał się, a jego formalne zwieńczenie w postaci zawarcia stosownych porozumień oraz fizycznego przeniesienia departamentów Urzędu Miasta Chełm do nowej lokalizacji nadal nie nastąpiło.
Posłanka zwraca też uwagę na to, że za sprawą publicznej deklaracji przekazania budynku (wspomniana konferencja podczas której podpisano list intencyjny – przyp. red.) „narastają również społeczne oczekiwania względem tego przedsięwzięcia – mieszkańcy Chełma oczekują zmiany lokalizacji magistratu i ulokowania go w budynku Gmachu, gdyż to znacząco poprawiłoby komfort świadczonych dla nich przez urząd miasta usług, mogliby być w jednym miejscu obsługiwani w pełnym zakresie”.
I pyta, na jakim etapie jest realizacja porozumienia, jakie prace w tym zakresie zostały wykonane i kiedy można się spodziewać przekazania części budynku. Czekamy na odpowiedzi ministra. (bf)

