Prawda przekazu

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

Tematów w twórczości Stanisława Baja jest wiele, ale dominują: portrety, matka i rzeka Bug. Profesor wykładający w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie opowiada o początkach swojego malarstwa, o pierwszych modelach i o zgłębianiu istoty tego, czym jest dla niego rzeka.

Profesor Stanisław Baj urodził się w Dołhobrodach, gdzie mieszka do dziś, dzieląc swój czas między tę malowniczą nadbużańską miejscowość a Warszawę, gdzie wykłada malarstwo w Akademii Sztuk Pięknych. Ostatnimi czasy pierwsze miejsce w jego twórczości zajmuje rzeka Bug. Na jej dawną dolinę, stary Bug, profesor ma widok z okien swojej pracowni, którą urządził we wnętrzu starej stodoły.

Spotkaliśmy się dwa lata temu w marcu, praktycznie w przeddzień ogłoszenia w Polsce pandemii. S. Baj przygotowywał się właśnie do wystawy, ale rozmowa zaczęła się nie od jego artystycznych dokonań, a od kultury chłopskiej, w której wyrósł i którą na wskroś przesiąkł.

– W czasach mojej młodości pogranicze było zupełnie innym światem, w którym bardzo żywe było przenikanie kultur – mówi. – Praktycznie każda wieś miała inną melodykę mowy, więc po tym charakterystycznym akcentowaniu wyrazów można było od razu poznać, skąd ktoś jest.

Wtedy gramatyka miała drugorzędne znaczenie, liczyła się fonetyka. Język cały czas żył i ewoluował, więc artystyczną ekspresję można było wyrażać również poprzez mowę. Oczywiście nie zdawałem sobie z tego sprawy do czasu, aż wyjechałem do szkoły i zacząłem się stykać z innym światem. Dzisiaj praktycznie nie ma po tym śladu. Język pogranicza umarł, a wraz z nim umarła część naszej tożsamości – opowiada pan Stanisław. – Rysować zacząłem już w szkole podstawowej.

Miałem świetną panią od plastyki. Nazywała się Maria Lewandowicz, sama malowała i potrafiła tę pasję we mnie zaszczepić. Pokazała mi techniki plastyczne, nauczyła swobody wypowiedzi. Była tak genialną nauczycielką, że za jej czasów kilkunastu mieszkańców Dołhobród poszło do szkół plastycznych. Choć w domu nigdy się nie przelewało, zawsze uważałem się za szczęśliwego, mimo że ciągle było mnóstwo ciężkiej roboty jak wywalanie gnoju czy grabienie siana, orka, młócka, żniwa itp. Wszystkie moje wakacje w młodości wypełniała praca.

Nie była to tylko harówka, ale też znakomity sposób na poznanie przyrody, wsi i jej mieszkańców. W tamtych czasach niesamowita była sfera wszelakich zapachów, dziś już tego niewiele zostało. Do szkoły średniej poszedłem do Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Zamościu. Warunki w internacie przypominały bardziej koszary, nie było np. ciepłej wody, ale byli za to znakomici pedagodzy w szkole i świetni koledzy, atmosfera wyjątkowa.

Szkołę odwiedzali w tamtym czasie profesor Wiktor Zin, Marek Grechuta czy Czesław Niemen, który był także niezłym malarzem. Następnie były studia na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W tym czasie jednym z moich profesorów był Ludwik Maciąg – wspaniały człowiek, wielki patriota i niedościgniony malarz koni. Wielki wpływ odcisnął na mnie też profesor Michał Bylina – świetny malarz batalista, ilustrator, bardzo prawy człowiek, uczestnik powstania warszawskiego.

Po studiach, jak to prawie każdy malarz, klepałem biedę w Warszawie, ale nie chciałem pracować na ASP. Bo ja jestem malarzem, nie artystą – tak myślałem i zostało mi to do dziś. Jednak po czterech latach na uczelnię ściągnął mnie właśnie prof. Ludwik Maciąg i zostałem na niej do dziś – śmieje się profesor Baj. – Przez wiele lat byłem jego asystentem i do dziś mam z nim wielki związek emocjonalny i to nie dlatego, że scedował na mnie swoją pracownię przy Brackiej w Warszawie, ale z powodu jego niezwykłej osobowości i wielkiej sztuki. Po wczesnej śmierci ojca swój czas zacząłem dzielić między Warszawę a rodzinne Dołhobrody.

Pomagałem mamie w gospodarstwie, a gdy miałem czas, malowałem. To właśnie w tamtym czasie zacząłem malować jej portrety, setki jej portretów. Mama była bardzo cierpliwą modelką, no i miałem ją zawsze do dyspozycji. Siadywała zazwyczaj przy tym stole przy oknie, a ja rysowałem i malowałem. Oczywiście miałem też innych modeli, głównie bliskich sąsiadów. Młode osoby maluje się o wiele trudniej, a już akt młodej kobiety szczególnie, dlatego do dziś studenci uczą się malować na żywych modelkach – nie ma innej metody, bo patrzenie na naturę daje malarzowi szansę na interpretację.

Temat: Rzeka

Od wielu lat pierwszorzędnym tematem w twórczości Baja jest jednak rzeka Bug. Jego fascynacja rzeką nie wzięła się tylko stąd, że Bug od zawsze płynął za oknem jego domu, więc był stałym elementem jego życia.

– Malując rzekę, chcę zgłębić jej istotę, dotrzeć do tego, czym ona jest. Stąd setki jej wizerunków – mówi profesor. – Nie chcę pokazywać ludziom kolejnego łatwego pejzażu, bo to jest zbyt płytkie i płaskie, choć oczywiście od tego zaczynałem malowanie rzek i nadal z pokorą studiuję jej realność. Dzisiaj moje obrazy są coraz bardziej uproszczone. Chcę, by ich istotą było oddanie charakteru rzeki: światła, pionu i poziomu, tajemnicy lustra wody płynącej. Woda to najtrudniejsza materia, bo cały czas się zmienia, każdego dnia i o każdej porze inna.

Malując kolejny obraz rzeki z tego samego miejsca, z jednego punktu, mam nadzieję uchwycić, czym jest jej istota. Rzeka płynie, a obraz jest stały. Dlatego jedynym wyjściem, mam nadzieję, jest stworzenie wielu jej wizerunków. Bug o każdej porze dnia i roku jest inny. Inny jest też mój nastrój, gdy po raz kolejny siadam w tym samym miejscu na skarpie rzecznej niedaleko Kodnia i po raz nie wiadomo który maluję to, jak w danej chwili rzekę postrzegam, dzień za dniem. I tak od wielu lat usiłuję dowiedzieć się czegoś nie tylko o rzece, ale też tego, jakim jestem malarzem. I z obrazu na obraz jestem tej wiedzy, mam nadzieję, coraz bliżej.

Można powiedzieć, że moja twórczość to poszukiwanie. Może to niemodne, może w ten sposób się ograniczam, ale to akurat dla mnie nie ma żadnego znaczenia – ważne, że poprzez siebie widzę ten świat, bardzo trudno namalować prostotę, by była piękna i niebanalna. Dlatego najbardziej mnie cieszy, gdy ktoś przyjdzie na wystawę i w obrazie zobaczy coś zupełnie innego niż to, co widziałem ja malując. Jest to dla mnie najlepsza recenzja, nawet zaszczyt, że zdołałem stworzyć coś, co nie jest jednowymiarowe, płaskie i oczywiste – tłumaczy malarz.

W swoim przebogatym dorobku Stanisław Baj ma mnóstwo obrazów, dziesiątki wystaw i wernisaży. Jego prace są doceniane również za granicą. Mimo tego nadal jest bardzo skromnym człowiekiem, który potrafi docenić to, co dostał od losu.

– Nie można mieć do Pana Boga pretensji, że dał za mało talentu. Zgoda ze sobą to podstawowy warunek bycia i życia, ale i niepokój twórczy. Malowanie to ciężka codzienna robota, wtedy się okazuje, jak jest naprawdę. Trzeba być zawziętym, bardzo otwartym na przygodę w widzeniu, w wyobraźni, w malowaniu i otwartym na to, co chce powiedzieć obraz, gdy powstaje – mówi. – Trud się jednak opłaca, bo powstaje materiał, z którym można z kimś się podzielić. Relacja z drugim, osobnym światem przecież, a zwłaszcza ta relacja, która ma ciepłe przyciągające napięcie, jest niezwykle ważna. Z kolei ciągła aktywność jest dla mnie sposobem, by nie skostnieć i cały czas dociekać prawdy. Bo Bug sobie płynie, a rzeka determinuje. (bm)

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google News

Najnowsze Wydanie
2025-07-21 Nowy Tydzień tygodnik lokalny (Kopia) (Kopia) (Kopia) (Kopia)
5,00 Kup Gazetę

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.