W czwartek na sesji sołtys zgłosił, że suche drzewa zagrażają bezpieczeństwu na drodze w Majdanie Stuleńskim. Jego słowa okazały się prorocze, bo trzy dni później wiatr powalił dwa stare jesiony – pomniki przyrody, które runęły w poprzek drogi. Na szczęście nikt akurat nią nie przejeżdżał, bo tragedia byłaby gwarantowana.
Droga w Majdanie Stuleńskim wiedzie dookoła starego podworskiego parku, do lasu oraz do hotelu Dwór nad Bugiem, w którym praktycznie w każdy weekend odbywają się imprezy okolicznościowe. W sobotę (30 grudnia) rankiem nagły poryw wiatru albo starość powaliły dwa jesiony, które były pomnikami przyrody. Wielkie drzewa padając powaliły kilka mniejszych drzew rosnących w pobliżu. Cała ta olbrzymia masa runęła w poprzek drogi, druzgocąc przy okazji skrzynkę elektryczną. Do zdarzenia zostali zadysponowani strażacy z OSP w Woli Uhruskiej, którzy udrożnili przejazd.
– Tylko szczęśliwy traf sprawił, że te konary nie spadły nikomu na głowę czy dach samochodu – mówi Antoni Borysiuk, sołtys wsi. – Droga ta jest często użytkowana, bo wiedzie m.in. do hotelu, gdzie w każdą sobotę odbywają się wesela i inne imprezy okolicznościowe. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby akurat w tym czasie przejeżdżał tamtędy orszak weselny – dodaje sołtys. O niebezpieczeństwie grożącym ze strony starych i suchych drzew informował gminne władze ostatni raz zaledwie na trzy dni przed zdarzeniem, ale jak widać nic to nie dało. Przy tej drodze stoi przynajmniej kilka suchych drzew, które w każdej chwili grożą zawaleniem.
Dwa z nich to również pomniki przyrody, co komplikuje szybkie pozbycie się problemu, bo wymaga specjalnej uchwały podjętej przez radę gminy, której projekt musi być dodatkowo pozytywnie zaopiniowany przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, na co instytucja ma 30 dni od czasu przedłożenia dokumentu. Może się zdarzyć, że niezbędna będzie też opinia dendrologa, więc cały proces potrwa zapewne do najbliższej sesji rady gminy. Urząd wystąpił już do starosty włodawskiego o pozwolenie na usunięcie pozostałych drzew niebędących pomnikami przyrody, a których stan również zagraża bezpieczeństwu. Na razie nie ma jeszcze odpowiedzi.
Niestety, te działania nie rozwiążą problemu w całości, bo stare uschłe lub spróchniałe w środku drzewa przy tej drodze rosną również na prywatnych działkach, a urzędnicy nie mają żadnych środków, by wymóc na ich właścicielach usunięcie wielkich jesionów czy lip. Właśnie z takiej działki dwa lata temu przewróciło się inne drzewo, które również runęło na tę drogę, niszcząc przy okazji ogrodzenie kapliczki. Dlatego lepiej omijać tę drogę, a jeśli już ktoś musi koniecznie tędy przejechać, niech nie robi tego w czasie mocnego wiatru czy wtedy, gdyy na konarach zalega mokry śnieg. (bm)


