Miała być świetna zabawa i widowisko a zakończyło się sporem strażaków OSP. Nikt nie pamięta, aby zawody sportowo-pożarnicze w powiecie chełmskim zakończyły się protestem wszystkich przegranych drużyn. Tak było w Wojsławicach…
Gminne zawody sportowo-pożarnicze to doroczna tradycja celebrowana przez wszystkie samorządy, w których funkcjonują Ochotnicze Straże Pożarne. Każdej wiosny, druhowie z poszczególnych jednostek i wsi, walczą o tytuł najlepszej drużyny w gminie. Skaczą przez przeszkody, biegają w sztafecie i bardzo się trudzą, aby stanąć na podium. Chcą wypaść jak najlepiej, bo zwrócone są na nich oczy mieszkańców całej gminy. Kibicują im matki, żony, dzieci i sąsiedzi. Jedni traktują zawody jak zabawę, inni – podchodzą do nich bardzo poważnie. I może słusznie, bo zasady zawodów sportowo – pożarniczych, spisano w obszernym regulaminie opracowanym przez Zarząd Główny Związku OSP RP i Komendę Główną PSP. O tym jak wielkie emocje wywołują zawody przekonali się ci, którzy w niedzielę, 28 maja, zjawili się na stadionie w Wojsławicach. W organizowanych przez Zarząd Gminny OSP przy współpracy z samorządem, uczestniczyło 7 jednostek OSP. Wygrała drużyna OSP Kukawka. Walka była zacięta, a zakończyła się aferą, bo przegrane drużyny nie zgodziły się z werdyktem sędziów. Według nich druhowie z Kukawki w sposób niewłaściwy zbudowali tzw. linię ssawną. Dla laika to pojęcie niezrozumiałe, ale to jedno z podstawowych określeń w pożarnictwie. Przegrani nie kryją rozczarowania.
– Według komisji sędziowskiej najlepiej w pożarniczych zmaganiach wypadli druhowie z OSP Kukawka – pisze w liście do redakcji mieszkaniec gminy Wojsławice. – Pozostałe drużyny miały jednak odmienne zdanie na ten temat, ponieważ jeszcze w trakcie trwania zawodów został złożony oficjalny protest do sędziego, który podpisały wszystkie drużyny poza OSP Kukawka. Dotyczył on kategorycznych błędów (których nie dostrzegli albo nie chcieli dostrzec sędziowie), jakich dopuścili się druhowie z Kukawki w trakcie swojej próby.
Protest druhów nie został uwzględniony. Henryk Gołębiowski, wójt gminy Wojsławice, a jednocześnie prezes Gminnego Zarządu OSP, mówi, że emocje wzięły górę, ale należy zdać się na werdykt profesjonalistów.
– Nie ingerowaliśmy w werdykt, bo należał on do komisji, złożonej z zawodowych strażaków – mówi wójt Gołębiowski.
Mł. bryg. Wojciech Chudoba, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej PSP, której funkcjonariusze sędziowali zawody w Wojsławicach, zapewnia, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami.
– Potwierdzam, że protest drużyn wpłynął, ale po rozpatrzeniu okazał się bezzasadny i został odrzucony – informuje Chudoba. – Zastrzeżenia wzbudził sposób zbudowania linii ssawnej przez drużynę z Kukawki. Według sędziego została ona zbudowana poprawnie. Wszystko odbyło się zgodnie z regulaminem zawodów. (mo)
