Dwie osoby odmówiły w ubiegłym tygodniu przyjęcia mandatów, wystawionych przez strażników miejskich za wejście z psami na teren Ogrodu Saskiego. Szykuje się pierwszy proces karny związany ze złamaniem zakazu zapisanego w uchwalonym przez radnych regulaminie parku.
Od trzech lat Bartłomiej Bałaban i Andrzej Jaworski, aktywiści z nieformalnej grupy Lublin z Psem, walczą o możliwość wchodzenia do parku z czworonogami. Zakaz ten obowiązuje od 2014 r., kiedy Ogród Saski ponownie otwarto po remoncie. Sprawa trafiła już nawet przez Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie, ale nie była rozpatrywana merytorycznie, gdyż lubelski sąd uznał, że mieszkańcy z psami nie mają interesu prawnego w tej sprawie.
NSA, po interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich, uznał potem, że właściciele psów jak najbardziej są prawnie związani tym zakazem. Sprawę przekazano do ponownego, już merytorycznego rozpatrzenia lubelskiego sądowi administracyjnemu. Wyrok zapadł w lipcu. Sąd uznał miejski regulamin, uzasadniając wyrok dobrym „wyważeniem” jego zapisów i historycznym charakterem miejsca jakim jest Ogród Saski.
Za wejście z psem do Ogrodu Saskiego strażnicy miejscy stosowali do połowy tego roku jedynie pouczenia. Teraz za przyłapanie na gorącym uczynku straż może już wypisywać mandaty karne.
Ukarali osiem razy
– Do 18 lipca, czyli do dnia wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego w sprawie regulaminu ogrodu, stosowaliśmy wyłącznie pouczenia. Później także mandaty karne. Do tej pory nałożyliśmy 8 mandatów – mówi Robert Gogola, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Lublinie. Tylko w ostatnim tygodniu strażnicy nałożyli trzy mandaty. – Dwie osoby odmówiły przyjęcia – dodaje Robert Gogola
Siedem z nich opiewało na kwotę 50 zł, jeden na 100 zł. – Informowaliśmy o wyroku sądu. Z każdej strony parku są ustawione regulaminy, z informacją o zakazie wchodzenia z psami, wyłączając psy przewodniki – dodaje rzecznik SM w Lublinie.
Przy czym nie każda wizyta z czworonogiem w parku musi skończyć się mandatem. – Strażnik na miejscu analizuje sytuację, stosując się do kodeksu wykroczeń, który zakłada też możliwość pouczenia – przypomina Gogola.
Jednym z mieszkańców, którzy nie przyjęli mandatu od strażników, jest Bartłomiej Bałaban. – Chętnie spotkam się w sądzie ze strażnikami, co zapewne przyspieszy również oczekiwanie na ostateczny wyrok (ws. regulaminu ogrodu, przyp. red.) przed Naczelnym Sądem Administracyjnym – skomentował ten incydent w mediach społecznościowych nieformalnej grupy „Lublin z Psem”. BACH
