Po ponad dwóch latach na sesję Rady Gminy Wierzbica wróciła sprawa byłej nauczycielki z miejscowej podstawówki. Radni odrzucili jej skargę na dyrektor szkoły, chociaż część z nich podczas obrad komisji ds. skarg i wniosków była za uznaniem jej za zasadną.
Sprawa skargi na dyrektor Szkoły Podstawowej w Wierzbicy zdominowała jedną z sesji Rady Gminy Wierzbica. Podobnie było w 2021 roku, gdy skarga po raz pierwszy trafiła do radnych. Jedna z nauczycielek zarzuciła dyrektor, że nie chce jej wydać oceny pracy potrzebnej do awansu zawodowego.
Dyrektor w odwecie zarzuciła nauczycielce sfałszowanie pieczątki na dokumencie i zgłosiła to do prokuratury. Śledczy nie dopatrzyli się żadnego przestępstwa, ale dyrektor od tej decyzji się odwołała. Przez to odwołanie w 2021 roku komisja skarg i wniosków wstrzymała się z wydaniem opinii, do czasu zakończenia wszelkich postępowań. Temat wrócił po ponad dwóch latach i nadal wywołuje sporo emocji.
Komisja skarg i wniosków uznała skargę nauczycielki za zasadną. A w uzasadnieniu podała, że działania dyrektor spowodowały wstrzymanie jej awansu zawodowego na stopień nauczyciela dyplomowanego. Komisja przypomniała, że prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia na podstawie zawiadomienia dyrektor, bo nie stwierdziła poświadczenia nieprawdy w dokumencie planu rozwoju zawodowego. Ani w porządku obrad, ani w opinii komisji nie podano, że skarga dotyczy imiennie Marzanny Jakuty. Ewentualne wątpliwości co do tego rozwiała radna Anna Flisiuk. Bo chociaż proces awansu nauczycielki rozpoczął się kilka lat wcześniej, to obecna dyrektor przeszkodziła w jego dokończeniu.
– Zabrakło życzliwości, dobrej chęci, do tego żeby ta osoba mogła skończyć staż i zakończyć go egzaminem – mówiła.
Ale kolejne wątpliwości w radzie zasiał radny Bogusław Kulbicki, który najpierw stwierdził, że rażącym zaniedbaniem jest przetrzymywanie tej sprawy przez trzy lata, a potem, że nie ma żadnego znaku o wniosku o awansie, który powinien wypłynąć od poprzedniej dyrekcji.
Te wątpliwości wyłapał radny Grzegorz Sobczuk, który jest członkiem komisji skarg i wniosków i który odczytywał uzasadnienie dla uznania skargi. – Ja w sprawie tego wniosku byłem najpierw za, a teraz jestem przeciwny, bo za daleko zabrnęliśmy, za długo to trwa – mówił sugerując, że rada może „ukarać” osobę, która może nie być odpowiedzialna.
Ale rada mogłaby jedynie uznać skargą za zasadną lub ją odrzucić, co nie niesie za sobą żadnych sankcji wobec dyrektora. W minionym roku Rada Powiatu Chełmskiego uznała za zasadną skargę na M. Jakutę, kiedy kierowała poradnią psychologiczno-pedagogiczną. Z powodu tej uchwały dyrektor nie poniosła żadnych konsekwencji.
Wątpliwości próbowała znowu rozwiać radna A. Flisiuk, która powoływała się na dokumenty potwierdzające, że wszystkie dokumenty były złożone i podpisane.
– Skarga dotyczyła utrudnienia przeprowadzenia awansu, oskarżeń o sfałszowanie pieczątki na dokumencie, uchybienia godności nauczyciela. Wydaje mi się, że w tym wypadu jest w pełni uzasadniona, tak jak przedstawiła to komisja – dodawała z kolei radna Marta Kozak.
A Marian Kister przypominał, że dyrektor tak dbała o dokumenty, że ich sterty walały się po korytarzu, w czasie remontu szkoły. – Może coś wtedy zginęło, a teraz się szuka winnego? – pytał.
Radni przekonywali się nawzajem, a G. Sobczuk stwierdził, żeby sprawę „odpuścić” i dać szkole reset, bo przyjdzie nowa dyrektor i będzie miała ból – cokolwiek miałoby to znaczyć. Ciekawe czy odpuściłby, gdyby to jego ktoś oskarżał o fałszerstwo, podał do prokuratury, gdyby stracił kilka lat przygotowań do awansu w pracy a ostatecznie też i posadę. Kulbicki przyznał, że w sytuacji konfliktu nauczycielka nie miała wyjścia i musiała odejść. A M. Kister stwierdził, że była naciskana, żeby odejść ze szkoły.
Pomimo tych argumentów i oczywistej krzywdy, jakiej doznała nauczycielka, radni ośmioma głosami odrzucili jej skargę. (bf)

