Pracownicy szpitala ukradł torebkę, a gdy zauważyli go policjanci, wyrzucił łup na ulicę i rzucił się do ucieczki przez krzaki. Rejteradę dość skutecznie utrudniły mu niemal 3 promile alkoholu krążące w jego żyłach, więc funkcjonariusze nie mieli większych problemów z zatrzymaniem złodzieja.
W sobotę tuż po godzinie 2300 pracownica włodawskiego szpitala zgłosiła kradzież torebki, w której były m.in. pieniądze i dokumenty. Przybyli na miejsce policjanci szybko zorientowali się, jak doszło do przestępstwa. Sprawcą okazał się 40-letni mieszkaniec Włodawy, który przyszedł do szpitala po tabletkę od bólu głowy. Kiedy jedna z pracownic wykonywała swoje czynności, on wszedł do pomieszczenia socjalnego i ukradł jej torebkę. Na poszukiwania złodzieja ruszyli funkcjonariusze włodawskiej „patrolówki”. – Zatrzymali go już w 10 minut po otrzymaniu zgłoszenia na jednej z ulic w pobliżu szpitala – mówi Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Mężczyzna na widok radiowozu wyrzucił skradziony łup i zaczął uciekać w krzaki.
Został jednak zatrzymany przez policjantów i noc spędził w areszcie, gdzie trzeźwiał, gdyż w chwili zdarzenia miał w organizmie aż 2,7 promila alkoholu. Torebka z całą zawartością została przekazana prawowitej właścicielce. Mężczyzna ten był już wielokrotnie karany za przestępstwa przeciwko mieniu. 40-latek usłyszał zarzut kradzieży, za co grozi mu kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności – dodaje pani rzecznik. (bm)
