Kilkuset uchodźców z Ukrainy przebywa w powiecie włodawskim. Od 1 lipca część z nich musi ponosić dodatkowe koszty utrzymania. Powoli więc wyludniają się miejsca zakwaterowania.
Od 1 lipca zmieniły się przepisy dotyczące pomocy obywatelom Ukrainy. Co prawda przedłużono legalność pobytu w Polsce Ukraińców do niemal końca przyszłego roku, to przy okazji wprowadzono nowe regulacje, które nakładają na nich opłaty za pobyt dzienny.
– Pomoc uchodźcom to odruch serca każdego normalnego człowieka – komentuje starosta włodawski Mariusz Zańko. – Wystarczy wspomnieć, jakim pięknym odruchem wykazali się Polacy podczas pierwszych tygodni agresji Rosji na Ukrainę. Pokazaliśmy wówczas wielką solidarność i wzięliśmy na siebie główny ciężar pomocy narodowi ukraińskiemu. Nie może się to jednak odbywać kosztem naszych rodzin, naszych rolników czy przedsiębiorców. Już minął czas pierwszego szoku i trzeba, by obywatele tego państwa zaczęli łożyć w coraz większym, choć nadal minimalnym stopniu, na swoje utrzymanie w naszym kraju.
Starosta odniósł się tym samym do nowych przepisów, które zobowiązują obywateli Ukrainy, którzy pobierają tzw. 800+ do opłacania dziennego pobytu w kwocie 15 zł za dziecko. Do tej pory byli zwolnieni z tej opłaty.
Zgodnie z nowymi przepisami zakwaterowanie uchodźców wojennych nie jest już możliwe w kwaterach prywatnych, a jedynie w obiektach zbiorowego zakwaterowania prowadzonych na polecenie wojewodów.
W powiecie włodawskim najwięcej uchodźców jest zakwaterowanych w hotelach i pensjonatach w Okunince nad Jeziorem Białym. – Z każdym dniem ich jednak nam ubywa – mówi jeden z właścicieli hotelu, który od dwóch lat przyjmuje gości z Ukrainy.
– Nie dziwię się im, bo są to często samotne matki, które mając na utrzymaniu jedno czy dwoje dzieci, zostaną praktycznie bez środków do życia. Z drugiej strony w Europie Zachodniej pomocy takiej w ogóle nie otrzymują i żyją w bez porównania gorszych warunkach niż u nas. A czy nas na pewno stać na taki luksus, to zupełnie odrębna sprawa. (pk)

