Nie czekał na decyzje urzędników ani na budżetowe możliwości miasta. Krzysztof Steć, radny Rady Miejskiej we Włodawie, postanowił działać sam, gdy dowiedział się o niebezpiecznym miejscu na jednym z miejskich chodników. Po tym, jak przewróciła się tam starsza kobieta, radny nie tylko zainterweniował, ale… sam chwycił za łopatę i naprawił zapadlisko. Brawo!
– Miasto często odpisuje mi w moich interpelacjach, że nie ma pieniędzy. Często można zauważyć, że wykonanie prostych napraw kosztuje dużo, a przecież bieżące usterki można usunąć niewielkim nakładem sił i środków – tłumaczy radny Steć. – Myślę, że nie zakończę na tej jednej akcji. W miarę możliwości czasowych będę działał dalej.
Naprawa chodnika zajęła kilka godzin, ale efekty są widoczne od razu – miejsce, które wcześniej zagrażało przechodniom, jest dziś bezpieczne. Mieszkańcy chwalą postawę radnego i zwracają uwagę, że takie oddolne działania mogą być inspiracją dla innych.
– To przykład radnego z prawdziwego zdarzenia – mówi pani Anna, mieszkanka osiedla. – Nie tylko mówi, ale też działa. To buduje zaufanie do samorządu.
Postawa Krzysztofa Stecia to rzadki przykład zaangażowania, który pokazuje, że nawet przy ograniczonych środkach można realnie wpływać na jakość życia lokalnej społeczności. To również przypomnienie, że czasem nie potrzeba wielkich inwestycji – wystarczy chęć, odpowiedzialność i serce do działania.
Czy za przykładem włodawskiego radnego pójdą inni samorządowcy? Mieszkańcy mają nadzieję, że tak. A Krzysztof Steć już zapowiada kolejne inicjatywy. Bo, jak sam mówi, „miasto to nie urząd – to ludzie”. (bm, fot. UM Włodawa)

