Wójt gminy Wola Uhruska nigdy nie miał problemów z uzyskaniem absolutorium i tak też było w tym roku. Na czwartkowej (29 czerwca) sesji, co też jest już tradycją, starł się ze swoim największym oponentem – wiceprzewodniczącym rady Tadeuszem Pawłowskim. Tym razem poszło o raport o stanie gminy.
Posiedzenie rozpoczęło się od relacji wójta Jana Łukasika z jego międzysesyjnej działalności. Interpelacja była tylko jedna. Złożył ją Zdzisław Dąbrowski, który chciał wiedzieć na jakim jest etapie i ile kosztuje remont dróg gruntowych. Następnie radni przeszli do długiej debaty nad raportem o stanie gminy zaprezentowanym przez sekretarza Mariusza Jachimczuka. Uwagi do dokumentu miał m.in. Tadeusz Pawłowski. – Po bardzo dokładnej lekturze odniosłem wrażenie, że nasza gmina odnosi jedno wielkie pasmo sukcesów – mówił wiceprzewodniczący.
– Dziwi mnie, że w raporcie zabrakło miejsca na nasze potknięcia, których było sporo: miało być powołanie animatora kultury, naprawianie chodników, porażką była zmiana systemu oświetlenia ulicznego, zagospodarowanie okropnie zarośniętego zalewu leży. W raporcie nie ma słowa o działalności Kół Gospodyń Wiejskich, Polskiego Związku Wędkarskiego i Polskiego Związku Łowieckiego, gołębiarzy, nic nie wiadomo o działających na naszym terenie firmach, brakuje ilości sołectw.
Nazwa „Raport o stanie gminy” brzmi dumnie, tymczasem w dokumencie pojawiają się zapisy ocierające o farsę, jak to, że z wypożyczalni rowerów skorzystano jeden raz albo ile śniadań wydano w szkolnej stołówce. To nie są informacje, które powinny się znaleźć w raporcie – wyliczał Pawłowski. Z jego zdaniem nie zgodził się dyrektor szkoły i radny powiatowy Mirosław Konieczny, który wziął w obronę autorów dokumentu i wychwalał władze gminy za wielomilionowe inwestycje i brak zadłużenia.
– Napawa mnie optymizmem fakt, że nowa rada po przyszłych wyborach będzie mogła zacząć pracę z tzw. czystą kartą, bez zadłużeń i z wielkimi możliwościami – przekonywał Konieczny, który jest najpoważniejszym kandydatem do objęcia fotela wójta po zakończeniu kadencji Łukasika. Na te słowa ripostował wiceprzewodniczący mówiąc, że on jako dyrektor szkoły, który przewodniczy radzie pedagogicznej przy ocenie nauczycieli, nie bierze pod uwagę tylko ich sukcesów, ale również uwzględnia negatywne strony i to samo powinno dotyczyć raportu o stanie gminy.
Wypowiedź Pawłowskiego nie spodobała się wójtowi. – Jak zwykle rozpętuje pan burzę w szklance wody. Gdybyśmy mieli więcej czasu, z pewnością uwzględnilibyśmy te uwagi. Trzeba czytać ze zrozumieniem i nie koncentrować się na wyłapywaniu drobnych wątpliwości. Obecnie koncentrujemy wszystkie siły na sprawach bieżących najważniejszych dla gminy i mieszkańców. Ma pan prawo do swojego zdania, więc niech je pan wyrazi w głosowaniu i tyle – odpowiadał Łukasik. Kolegę z rady poparła Teresa Kościuk. – Koła gospodyń są wizytówką naszej gminy. Dzięki nim we wsiach kwitnie życie kulturalne i społeczne. Ich aktywność dostrzegają rządzący tym krajem, a my nie? – dziwiła się radna.
– Już rok temu zwracaliśmy uwagę na to, że w raporcie brak informacji o KGW. Miało to być poprawione, a znowu nie jest. Dzięki tym organizacjom nasza gmina jest bardzo mocno promowana na zewnątrz, więc miejsce w raporcie powinno się dla nich znaleźć – tłumaczyła Kościuk. Swoje zdanie o dokumencie wyraził również przewodniczący Marian Łubkowski i zakończył dyskusję. W dalszej kolejności radni przyznali 3,5 tys. dotacji dla gminy Hańsk na organizację dożynek powiatowych i udzielili wójtowi absolutorium.
(bm)

