Świetny wygląd, obszerne wnętrze i niskie koszty eksploatacji to największe atuty Renault Australa – SUV-a, który w ofercie francuskiego koncernu zastąpił Kadjara. Nowy model jest od niego pod każdym względem lepszy, a do pełni szczęścia brakuje tylko opcji z napędem na cztery koła.
Nadwozie i wnętrze
Do testu dostaliśmy auto w topowej odmianie sygnowanej logo Esprit Alpine, którego znakiem rozpoznawczym jest utwardzone i delikatnie obniżone zawieszenie oraz kapitalnie wyglądający szary lakier satynowy, który w zestawieniu z czarnym dachem i felgami oraz czarnymi listwami dookoła dolnej części nadwozia prezentuje się wręcz fenomenalnie. Za nowoczesną kolorystyką idzie w parze nowoczesny design. Zaczynając od przodu mamy grill „wypełniony” szachownicą z czarnymi i srebrnymi polami, świetne podwójne reflektory oraz wielkie nowe logo na środku. Majstersztykiem jest maska, na której wykonano dwa przetłoczenia z ostrymi liniami na każdym z nich, co wygląda jeszcze lepiej niż lakier. Z tyłu pierwsze skrzypce grają również podwójne lampy i duży spojler nad szybą. Samochód stoi na 20-calowych obręczach.
Kabina bardzo przypomina tę z najnowszego Megane. Uwagę przyciągają dwa duże wyświetlacze, z których centralny jest ułożony pionowo, a ten za kierownicą poziomo. Multimedia działają sprawnie, choć przy pierwszym podłączeniu telefonu przez system Android Auto system łapał delikatnego laga, ale potem wszystko było tak jak trzeba. Nieco kwadratowa kierownica przyjemnie leży w dłoniach i w żaden sposób nie zasłania widoku na wyświetlacz pokładowy, ani na informacje wyświetlane na przedniej szybie.
Wokół niej zamontowano kilka dźwigienek. Oprócz tych standardowych, na samej górze po prawej strony trafiła ta do wyboru kierunku jazdy. Rozwiązanie o tyle fajne co wygodne. Dzięki temu wygospodrowano więcej miejsca na tunelu środkowym, który oprócz półki z ładowrką indukcyjną skrywał całkiem sporą przestrzeń na drobiazgi.
Przesuwana pokrywa jego przedniej części jest nieco dziwna, ale wygląda bardzo efektownie. Fotele w testowej wersji były sterowane elektrycznie. Oba były też podgrzewane, a fotel kierowcy posiadał dodatkowo funkcję masażu z trzema rodzajami ustawień. Na tylnej kanapie swobodnie zmieszczą się trzy dorosłe osoby, bo miejsca zarówno nad głowami jak i na nogi jest wystarczająco. Do tego mają oni możliwość regulacji pochylenia kąta oparcia. Dzielona na dwa kanapa jest też przesuwna, dzięki czemu można powiększyć bagażnik.
Silnik i skrzynia biegów
Testowa odmiana Australa była napędzana benzynowym silnikiem o pojemności 1,3 litra i mocy 158 KM wspomaganego miękką hybrydą, której głównym zadaniem było obniżenie spalania. Napęd wyłącznie na przednią oś przenosiła bezstopniowa skrzynia CVT, która w przypadku Australa miała wirtualne przełożenia, co bardzo podnosiło komfort podróżowania (nie było żadnego wycia). W tej konfiguracji Austral rozpędza się do setki w jakieś 9,5 sekundy. Owszem, nie jest to wynik, którym można by się było chwalić, ale do normalnej jazdy taka moc w zupełności wystarczy, a przy łagodnym traktowaniu pedała gazu, auto odwdzięczy się niskim zapotrzebowaniem na paliwo. W czasie testu średnio paliło między 6,5 a 7 litrów w cyklu mieszanym, przy czym zaznaczyć należy, że na drogach ekspresowych zużywało właśnie ok. 6,5 litra benzyny, co jak na benzynowe, turbodoładowane i ciężkie auto jest wynikiem rewelacyjnym.
Zawieszenie i komfort jazdy
Jak wspomnieliśmy, testowy Austral w odmianie Alpine zyskał twardsze od seryjnego i nieco niżej osadzone zawieszenie. W codziennym użytkowaniu wcale tego nie czuć, bo auto jest całkiem komfortowe. Prowadzi się bardzo pewnie i dopiero mocne przesadzenie z gazem w zakrętach, szczególnie po deszczu sprawia, że ma tendencję do wyjeżdżania przodem, ale to akurat cecha a nie wada. Kierowca ma do dyspozycji jedno z czterech ustawień, które nieznacznie zmienia charakterystykę zawieszenia i szybkość reakcji auta na gaz. Renault nazwało ten system Multi-Sence, a między poszczególnymi trybami wybiera się, podobnie jak w Cuprze, klikając przycisk pod prawym ramieniem kierownicy.
Wyposażenie i cena
Podstawowa odmiana francuskiego SUV-a zaczyna się od kwoty 135900 zł. Topowa wersja Alpnie to wydatek minimum 192700 zł. Testówka była dodatkowo wyposażona m.in. w rewelacyjne świtała full LED Matrix Vision, panoroamiczny dach, dwukolorowe nadwozie, nagłośnienia Harman Kardon, czy ponad 9-calowy wyświetlacz Head Up na szybie. W podstawie miał tapicerkę z alcantary z niebieskimi przeszyciami, elektrycznie sterowane i podgrzewane fotele przednie oraz kierownicę, ładowarkę indukcyjną, systemy bezpieczeństwa i wiele innych. Tak skonfigurowane auto kosztuje ok. 210 tys. zł.


