Działania militarne za naszą wschodnią granicą niepokoją cały świat. A plotka o tym, że wojsko wzywa rezerwistów, całkiem wystraszyła mieszkańców naszego regionu. – Będzie wojna? – pytają. – Nie ma żadnej wzmożonej akcji szkoleniowej – uspokaja Wojskowa Komenda Uzupełnień w Chełmie. Na razie?
Mobilizacja wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą niepokoi cały świat. Ameryka wycofuje rodziny dyplomatów z Kijowa. Przywódcy państw NATO toczą narady i stawiają wojska w stan gotowości. Te wszystkie informacje działają na naszą wyobraźnię. Ale nic dziwnego. Nasze relacje z Rosja są fatalne, a znajdujemy się tuż obok, coraz bardziej prawdopodobnego, konfliktu zbrojnego między Rosją a Ukrainą.
Od miesięcy niespokojnie jest także przy naszej wschodniej granicy z Białorusią. Gdy więc w eter poszły pogłoski, że wojsko polskie wzywa rezerwistów, to skojarzenia z rychłą wojną niektórym nasuwają się same.
– Dzieje się coś niepokojącego. WKU wzywa rezerwistów na szkolenia, i to ludzi nawet w podeszłym wieku – dotarło do naszej redakcji przed tygodniem.
W internecie rzeczywiście pojawiają się informacje o wezwaniach WKU. I lepiej ich nie lekceważyć. Za zignorowanie wezwania grozi grzywna, kara ograniczenia wolności a maksymalnie nawet pozbawienia wolności na 3 lata. Wezwanie na ćwiczenia wojskowe jest decyzją administracyjną, od której można się odwołać. Ćwiczenia trwają maksymalnie 90 dni. Ale z reguły szkolenie zamyka się w 2-4 tygodniach. Za udział w nich żołnierz otrzymuje wynagrodzenie.
Czy rzeczywiście wzywani są coraz starsi rezerwiści? Limit wieku dla szeregowych to 55 lat, ale oficerowie i żołnierze ze specjalnymi kwalifikacjami mogą być wezwani nawet w wieku do 63 lat. Średnia wieku rezerwistów rośnie w naturalny sposób, bo od 2009 roku nie ma zasadniczej służby wojskowej. Do rezerwy wzywani są ci, którzy w jakimś zakresie odsłużyli wojsko, np. właśnie w służbie zasadniczej, legiach akademickich albo służbie czynnej. Wezwania nie powinni spodziewać się ci, którzy do rezerwy zostali przeniesieni po studiach albo z powodu braku przydatności do służby.
Ale Wojskowa Komenda Uzupełnień w Chełmie uspokaja, że nie ma żadnej wzmożonej akcji wzywania rezerwistów. – O niczym takim nie wiem, a już na pewno nie ma to związku z sytuacją na wschodzie – mówi ppłk Andrzej Stachyra, komendant WKU w Chełmie. – Są normalne szkolenia. Ilość żołnierzy wzywanych na ćwiczenia określana jest rozporządzeniem. A planowane jest to z kilkuletnim wyprzedzeniem.
Plany mogą się zmienić np. ze wględu na pandemię. I tak było w 2020 i 2021 roku. Sztab Generalny planował przeszkolić 200 tys. rezerwistów, ale przez pandemię na ćwiczenia wezwano kilkakrotnie mniej osób. (bf)

