Za kierowanie pojazdem po spożyciu alkoholu odpowie świdniczanin Ryszard J. Mężczyzna został zatrzymany po tym, jak odjechał swoim samochodem sprzed sądu w Lubartowie. A trafił tam, bo nie zapłacił mandatu.
W lipcu br. świdniczanin Ryszard J. popełnił wykroczenie podczas połowu ryb – łowił przy użyciu trzech wędek, kiedy przepisy pozwalają na dwie. Funkcjonariusze Państwowej Straży Rybackiej przyłapali go na gorącym uczynku i wystawili 300-złotowy mandat. Mężczyzna go nie przyjął. Sprawa trafiła do sądu, który orzekł, że kara była nałożona słusznie. Wędkarz jednak nie zgodził się z tym wyrokiem i złożył odwołanie. Odbyła się więc kolejna rozprawa – tym razem z udziałem obu stron. W Lubartowie, bo właśnie tamtejszy sąd rozpatrywał tę sprawę, stawił się oskarżony, a także strażnicy, którzy przeprowadzili tego dnia interwencję. Kiedy świdniczanin zabrał głos, prowadząca postępowanie sędzia zaczęła podejrzewać, że mężczyzna może być nietrzeźwy. Ogłoszono przerwę, a w jej trakcie wezwano policjantów, którzy sprawdzili trzeźwość Ryszarda J. alkomatem. Wykazał on 0,6 promila w organizmie. Rozprawę przełożono na kolejny termin, a na oskarżonego nałożono 100 zł grzywny.
Po opuszczeniu sądu świdniczanin poszedł na parking, co nie uszło uwadze funkcjonariuszy straży rybackiej. Zauważyli, że mężczyzna wsiada do swojego auta i odjeżdża. Powiadomili policję i ruszyli za nim. Mężczyznę udało zatrzymać się na jednej z bocznych uliczek. Tym razem alkomat pokazał mniej niż 0,5 promila alkoholu w organizmie. Świdniczanin odpowie więc za prowadzenie auta po użyciu alkoholu, za co grozi mu 5 tys. zł grzywna i czasowe zatrzymanie prawa jazdy. (w)
