Od wtorku (11 grudnia) niemal wszyscy urzędnicy włodawskiego Sądu Rejonowego (poza jedną osobą) przebywają na zwolnieniach lekarskich. Mimo że sędziowie fizycznie są w sądzie, nie mogą samodzielnie pracować, więc wszystkie wokandy zostały odwołane.
Oczywiście pracowników administracyjnych włodawskiego sądu nie dotknęła żadna epidemia. Przebywając na L4 dołączyli oni do ogólnopolskiego protestu pracowników budżetowych sądownictwa. W ten sposób domagają się podwyżki swoich wynagrodzeń. – W poniedziałek (10 grudnia) wszyscy przyszli normalnie do pracy, wszyscy byli zdrowi, ale od wtorku wszyscy urzędnicy poza jedną panią kierownik zachorowali – mówi Ewa Lisowiec, prezes Sądu Rejonowego we Włodawie.
– Z tego, co mi wiadomo, wszyscy będą chorzy do piątku (14 grudnia). Sytuacja jest taka, że wszystkie posiedzenia zaplanowane w dniach 11-14 grudnia zostały odwołane, bo nikt się nie zgłosił na zastępstwo – dodaje pani prezes. Co ciekawe, wszyscy sędziowie są w pracy, ale samodzielnie i bez obsługi np. protokolantów nie mogą prowadzić spraw, więc tak naprawdę nie pracują. (bm)

