KRYSZTAŁ WERBKOWICE – START KRASNYSTAW 0:1 (0:0)
0:1 – Skiba (57).
START: Janiak – Florek, Saj, Piwko, Czarnecki, D. Sołdecki (90+1 Lenard), Denkiewicz, Welman (75 Chariasz), Lando, Ciechan, Skiba (86 Kraiko).
Po porażce w Bychawie piłkarze Startu Krasnystaw wrócili na zwycięską ścieżkę, choć spotkanie w Werbkowicach do łatwych nie należało. Głównie dlatego, że Kryształ grał bardzo prostą piłkę. Zawodnicy z linii obronnej grali długą piłkę w kierunku Stanisława Rybki, który sprawiał sporo problemów defensorom Startu.
W pierwszej połowie wyżej notowani goście kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. – Mieliśmy optyczną przewagę, ale nie stworzyliśmy sobie stuprocentowych sytuacji strzeleckich. Owszem okazje były, lecz nie takie, po których można było zdobyć gola. Rywal też nic wielkiego nie pokazał – mówił po ostatnim gwizdku sędziego Marek Kwiecień.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków Startu. W 57 min. krasnostawianie w końcu dopięli swego. Bardzo dobrym dośrodkowaniem popisał się Jakub Czarniecki. Do piłki najwyżej wyskoczył Dominik Skiba i uderzeniem głową zdobył prowadzenie dla swojej drużyny. – To była piękna bramka, niemal taka sama, jaką w Lidze Mistrzów Interowi strzelił Robert Lewandowski. Piłka wpadła do siatki przy słupku, bramkarz nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję – opowiada Marek Kwiecień.
Start kilka minut później mógł podwyższyć rezultat. Stuprocentowe sytuacje strzeleckie zmarnowali jednak Dawid Sołdecki i Skiba. Ostatnie 15 minut należało jednak do Kryształu. – Mam pretensje do zawodników za to, że w końcówce meczu oddali inicjatywę rywalowi – mówi szkoleniowiec gości. – Kryształ grał jednak bardzo prosty futbol. Wrzucał piłki w pole karne na tzw. „aferę”, gdzie był najgroźniejszy zawodnik gospodarzy Rybka.
Na szczęście z tego chaosu nic nie wynikło i dowieźliśmy korzystny wynik do końca. Jeszcze w samej końcówce Skiba mógł dobić przeciwnika, ale zmarnował dogodną okazję – relacjonuje Marek Kwiecień. Trenera Startu cieszy też fakt, że po czteromiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją do gry wrócił Daniel Chariasz.
Start dzięki zwycięstwu utrzymał prowadzenie w tabeli. W kolejnym spotkaniu zmierzy się u siebie z Tomasovią Tomaszów Lubelski. Ten arcyciekawie zapowiadający się mecz odbędzie się w niedzielę 23 bm. o godz. 14.00. (d)

