Z powodu braku lekarzy szpital może nie zapełnić w lipcu pełnej obsady na szpitalnym oddziale ratunkowym. Oddziałowi grozi paraliż. Dyrekcja placówki zapewnia, że robi, co może, by rozwiązać tę patową sytuację.
W minionym tygodniu Chełm obiegły doniesienia, że w związku z brakiem możliwości zapewnienia obsady lekarskiej szpitalny oddział ratunkowy będzie w lipcu zamknięty.
– To nieprawda. Nie możemy zamknąć SOR-u – dementuje pogłoski Lech Litwin, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w chełmskim szpitalu. Jednocześnie przyznaje, że placówka boryka się z problemami kadrowymi.
Jak tłumaczy L. Litwin, z 60 dyżurów na lipiec aż 30 pozostaje nieobsadzonych. To dlatego, że dwóch lekarzy z powodów zdrowotnych i osobistych będzie nieobecnych. Pozostała dwójka jest obciążona pracą i nie będzie w stanie obstawić wszystkich dyżurów. – Mamy niedobory, ale robimy, co możemy. Chcemy ustawić dodatkowe łóżka na korytarzu i uruchomić karetkę do rozwożenia pacjentów po oddziałach, a także ściągnąć do pracy ludzi z zewnątrz – mówi Litwin.
Kłopot w tym, że chętnych do pracy na SOR-ze brakuje i nie chodzi tylko o względy finansowe, a fakt, że oddział ratunkowy oznacza dla lekarza o wiele więcej stresującej pracy. (pc)

