Sąd Najwyższy odrzucił kasację złożoną przez Spółdzielnię Mieszkaniową w Świdniku od wyroku Sądu Apelacyjnego w Lublinie, stwierdzającego, że dwoje członków jej rady nadzorczej, zostało wybranych z naruszeniem prawa. To kolejny proces przegrany przez władze spółdzielni i wielu jej członków domaga się pilnego zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia i wyborów nowej rady nadzorczej, których nie było od ponad pięciu lat. Władzom do tego jednak nie spieszno. – Obawiają się porażki i chcą ją utrzymać jak najdłużej – uważają oponenci.
Chodzi o wybory do rady nadzorczej na walnym w 2017 roku, kiedy zmniejszono jej skład z 15 do 9 członków, a władzę w spółdzielni przejęła grupa osób, związana z rządzącym miastem PiS i prawicą. Do rady kandydowało 26 osób, a ostatecznie wybrani zostali: Jan Pyszniak, Konrad Sawicki, Marian Gołębiowski, Paweł Walczak, Katarzyna Denis, Andrzej Krawczyk, Marta Krawczyk, Andrzej Kukawski i Karol Łukasik. Kandydatury trzech ostatnich osób z tej listy jeszcze przed głosowaniem budziły wątpliwości niektórych spółdzielców. Przekonywali, że w myśl statutu spółdzielni, nie powinny one nawet zostać dopuszczone do kandydowania.
M. Krawczyk zarzucono, że jako osoba wynajmująca lokale użytkowe, nie powinna startować do rady, bo prowadzi działalność konkurencyjną wobec SM. Zastrzeżenia wobec A. Kukawskiego dotyczyły tego, że w momencie kandydowania do rady był on kierownikiem referatu zamówień publicznych w Wydziale Inwestycji Urzędu Miasta Świdnik, co miało naruszać interes spółdzielni, a kandydatura K. Łukasika, który w tamtym czasie był rzecznikiem prasowym świdnickiego Ratusza, powinna być skreślona, bo kandydował on z osiedla, na którym nie był zameldowany, do tego członkiem spółdzielni został na miesiąc przed walnym i to nie jako właściciel mieszkania, a garażu.
Grupa spółdzielców uznała, że doszło do złamania prawa, a reprezentujący ich członkowie: Stanisław Blicharz i Zygfryd Juszczyński złożyli w sądzie pozew o uchylenie wyboru trzech członków RN.
– To, co działo się na walnym, na którym dokonano tego wyboru, było skandalem. Prowadzący je nie słuchali naszych argumentów, że odbywają się one z naruszeniem prawa, za wszelką ceną próbując doprowadzić do wyboru tych osób – mówili powodowie. Pod koniec 2019 zapadł wyrok. Sąd Okręgowy w Lublinie w pełni podzielił stanowisko spółdzielców i stwierdził, że wybór trzech członków został dokonany niezgodnie z zapisami statutu spółdzielni.
Spółdzielnia złożyła apelację, ale Sąd Apelacyjny w Lublinie w ubiegłym roku ją oddalił. Prawomocnie orzekł, że wybór M. Krawczyk i K. Łukasika do rady nadzorczej odbył się z naruszeniem prawa i nie mogą oni zasiadać w tym gremium, a w przypadku A. Kukawskiego uchylił i umorzył rozstrzygnięcie sądu I instancji, ale tylko dlatego, że w międzyczasie zrezygnował on z pracy w radzie (w związku ze sprzedażą mieszkania stracił status członka SM).
– Od początku było oczywiste, że mamy rację, bo wybór tych osób z naruszeniem statutu było ewidentne. Tymczasem po wyroku w I instancji nie zawieszono ich członkostwa w radzie, nadal uczestniczyli oni w wydawaniu przez ten organ uchwał i pobierali diety – komentowali wygraną w apelacji Stanisław Blicharz i Zygfryd Juszczyński. – W tej sytuacji nie wiadomo, czy podejmowane przez tę radę od początku jej działania decyzje, łącznie z wyborem nowego zarządu, były ważne skoro w ich podejmowaniu uczestniczyły nieuprawnione osoby. Uważamy, że spółdzielnia powinna teraz wystąpić od zwrot pobranych przez nich nienależnie diet.
O zwrot diet spółdzielnia nie wystąpiła, za to złożyła od wyroku Sądu Apelacyjnego w Lublinie skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.
– Orzeczenie sądu apelacyjnego jest absurdalne i dowodzi, że w sądach, niestety, nadal jest grupa ludzi, która nie tylko mówi o sobie, jak o kimś nadzwyczajnym, ale tak też się zachowuje – mówił wówczas Konrad Sawicki, przewodniczący RN Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku, zapowiadając wniesienie kasacji. – Pan Karol Łukasik w momencie wyboru do rady nadzorczej był członkiem Spółdzielni, a zgodnie z przepisami każdy członek ma prawo kandydować do Rady. Z kolei pani Marta Krawczyk nie prowadzi, żadnej działalności konkurencyjnej wobec Spółdzielni, a takie były wobec niej zarzuty.
Jak zaznaczył przewodniczący, mimo to wyrok oczywiście został uszanowany i wykonany. – Pani Krawczyk i Pan Łukasik przestali pełnić swoje funkcje z dniem uprawomocnienia się orzeczenia, a wystąpienie wobec nich o zwrot pobranych diet nie miałoby żadnych podstaw, bo w wyroku sądu nie ma o tym mowy – wyjaśniał Sawicki, przekonując przy tym, że wszystkie podjęte przez RN uchwały są ważne.
Okazuje się, że przynajmniej w części stwierdzenia przez sąd nieważności wyborów do RN K. Łukasika i M. Krawczyk mylił się (na wystąpienie do sądu o stwierdzenie ważności uchwał podejmowanych przez RN w składzie z Łukasikiem, Krawczyk i Kukawskim spółdzielcy nie zdecydowali się, by nie wprowadzać w spółdzielni niepewności – dod. aut.). Jeszcze w czerwcu tego roku Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej spółdzielni uznając ją za bezzasadną i zasądził na rzecz powodów, tj. S. Blicharza i Z. Juszczyńskiego po 1080 zł, tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego. Ostatnio SN przekazał pisemne uzasadnienie swojej decyzji. Wskazał, ze skarga kasacyjna nie spełniła żadnej z przesłanek będących podstawą jej złożenia, ale przy okazji zaznaczył, że stwierdzenie niezgodności z prawem wyboru do RN SM w Świdniku K. Łukasika i M. Krawczyk było prawidłowe.
Spółdzielcy mają satysfakcję z takiego rozstrzygnięcia, ale irytują się, że za upór władz spółdzielni znów nie zapłacą osobiście członkowie zarządu czy rady nadzorczej, ale spółdzielnia, czyli wszyscy członkowie i choć może nie są to wielkie pieniądze, to na pewno można je było wydać na lepszy cel. Przypominają przy tym, że to nie pierwsza sądowa porażka władz SM w Świdniku w starciu z jej członkami walczącymi o przestrzeganie w spółdzielni prawa. Kilkanaście tygodni temu Sąd Apelacyjny w Lublinie prawomocnie orzekł, bo od wyroku sądu I instancji spółdzielnia się odwołała, że spółdzielcy mieli rację podnosząc, że wszystkie uchwały podjęte przez Walne w 2021 roku są nieważne (odbywało się nie w tradycyjnej, stacjonarnej formie, ale poprzez oddawanie głosów na kartach wrzucanych do ustawionej w spółdzielni urny, co władze spółdzielni tłumaczyły względami bezpieczeństwa zdrowotnego i wciąż obowiązującym stanem epidemii Covid-19).
W związku z zapadłymi wyrokami stwierdzającymi, że w spółdzielni dochodziło do naruszania prawa, działaniem od 2021 roku rady nadzorczej w siedmioosobowym, a nie kompletnym, dziewięcioosobowym składzie i braku wyborów rady od pięciu lat, kiedy normalnie powinny się one odbywać co trzy lata, wielu spółdzielców domaga się pilnego zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia członków, ale w normalnym stacjonarnym trybie i wyborów nowej rady nadzorczej. Ponoć ostatnio zaczął opowiadać się za tym nawet przewodzący RN od 2017 roku Konrad Sawicki, który w ubiegłym miesiącu złożył rezygnację z tej funkcji i chce całkowicie zrezygnować z zasiadania w tym gremium. Przeciwna ma być jednak prezes spółdzielni Katarzyna Denis. – Oni chcą jak najdłużej utrzymać się u władzy – komentują domagający się pilnego zwołania Walnego spółdzielcy. RD

