TOMASOVIA TOMASZÓW LUBELSKI – START KRASNYSTAW 2:4 (1:2)
0:1 – Florek (5), 1:1 – Szuta (15), 1:2 – Ciechan (30), 1:3 – Skiba (50), 1:4 – Ciechan (70), 2:4 – Kożuchowski (79 samobójcza).
START: Janiak – Kożuchowski, Saj, Kraiko, Piwko, Czarniecki, Denkiewicz (80 Knap), Ciechan, Sołdecki, Florek, Skiba (58 Lenard).
Po wysokim zwycięstwie nad Kryształem Werbkowice piłkarze Startu Krasnystaw jechali w dobrych nastrojach do Tomaszowa Lubelskiego na mecz ze spadkowiczem z III ligi, Tomasovią. Podopieczni Marka Kwietnia spisali się bardzo dobrze i zasłużenie zgarnęli pełną pulę.
– Może gospodarze byli częściej w posiadaniu piłki i mieli optyczną przewagę, ale pod bramką przeciwnika byliśmy zdecydowanie groźniejsi – uważa Marek Kwiecień. – Do przerwy oprócz dwóch zdobytych bramek mogliśmy się pokusić jeszcze o kolejne dwa trafienia. Dominik Skiba miał dwie świetne okazje, ale ich nie wykorzystał. Nie mam do niego jednak pretensji, bo wrócił po chorobie.
Po zmianie stron Start podwyższył wynik i w zasadzie kontrolował boiskowe wydarzenia. Tomasovia próbowała zagrażać Krzysztofowi Janiakowi, lecz stworzyła sobie zaledwie jedną stuprocentową okazję, po której piłka wylądowała na poprzeczce bramki gości. – Graliśmy swoje, mieliśmy jeszcze kilka udanych akcji, sytuacji, ale ostatecznie z wyniku jesteśmy bardzo zadowoleni. Cieszymy się, mamy kolejne trzy punkty i oby tak dalej – dodaje trener Kwiecień. (s)

