Ratownicy medyczni, współpracujący z chełmskim szpitalem, liczyli na wyższe stawki godzinowe przy podpisaniu kolejnych umów. Ale zamiast dać podwyżki, dyrektor zakończył z nimi współpracę. – Zatrudniam tych, którzy chcą pracować – mówi dyrektor szpitala Jacek Buczek.
Chełmski szpital zatrudnia ratowników medycznych do pracy w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Aby spiąć dyżury dodatkowo, na umowy zlecenia, pracowało tu także kilku ratowników z chełmskiego pogotowia. Kiedy termin umów zbliżył się ku końcowi, ratownicy z pogotowia mieli upomnieć się o podwyżki stawek o kilka złotych za godzinę. Podobno liczyli na to, że przyparta do muru dyrekcja, ze strachu przed kłopotami ze spięciem grafików, zgodzi się na podwyżki. Ale zamiast dać dodatkowe pieniądze, dyrektor podziękował ratownikom. – Skończyły im się umowy i rozstaliśmy się – przyznaje J. Buczek. – Ratownicy są pracownikami pogotowia i tam mogą dochodzić roszczeń finansowych. Ja mam swój zespół.
Podobno dyrekcja nie zgodziła się na podniesienie stawek dla ratowników w obawie o to, że o pieniądze wystąpi pozostały personel oddziału.
Buczek zapewnia, że mimo zakończenia współpracy z ratownikami nie ma żadnego kłopotu z ustaleniem grafików i spięciem dyżurów w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Mimo nadchodzących urlopów? (bf)
