– Ukraiński pociąg z Kijowa o piątej rano przyjeżdża na dworzec, a potem przez kilka godzin silnik lokomotywy pracuje, nie dając nam spać. Mamy dość tego hałasu, a ten koszmar trwa od miesięcy – mówi mieszkanka jednego z bloków przy ul. Kolejowej. Pracownicy chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska przeprowadzili kontrolę i przyznają, że skargi chełmian są zasadne.
Czytelniczka, która zadzwoniła do redakcji „Nowego Tygodnia” w tej sprawie, mówi, że problem trwa z przerwami od wiosny ub.r.
– Do tej pory nie został rozwiązany, a dla nas, mieszkańców bloków przy ulicy Kolejowej, znajdujących się najbliżej dworca, takie poranki, jak dziś, to gehenna – mówi chełmianka. – Ukraiński pociąg z Kijowa, jak zwykle przyjechał o piątej rano na dworzec i w trakcie kilkugodzinnego postoju – do godziny dziesiątej – silnik spalinowy praktycznie non stop był uruchomiony. Naprawdę mamy tego dość. Dzwoniłam w tej sprawie między innymi do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, który ma interweniować gdzieś dalej. Nie wiem, co jeszcze możemy zrobić, więc dzwonię do was, abyście to nagłośnili.
Andrzej Wereszczyński, kierownik chełmskiej delegatury WIOŚ, potwierdza, że dotarły do niego skargi w tej sprawie. Mówi, że pierwszy sygnał dotyczący uciążliwości inspektorat otrzymał od mieszkańców w marcu ub.r. i wtedy zrobiono rozpoznanie w tej sprawie. Wkrótce potem skargę wycofano, bo sytuacja się poprawiła, ale tylko na jakiś czas. Gdy nadeszła zima, w grudniu ub.r., znowu nadeszła skarga od jednego z mieszkańców i WIOŚ ponownie się nią zajął.
– Skarga dotyczyła kilku wątków – mówi kierownik A. Wereszczyński. – Nasi pracownicy pojechali na miejsce i potwierdzili, że kotły grzewcze w pociągu z Kijowa są uruchomione podczas postoju – w ten sposób ogrzewają wagony. Z kotłów dymi się, ale nie odbywa się to cały czas, a przy rozpalaniu. Pociąg przemieszcza się na bocznicę, przetacza się, stoi z włączonym silnikiem – choć też nie przez cały czas. Potwierdziliśmy, że podczas tego kilkugodzinnego postoju pasażerowie pociągu korzystają z toalety – choć na dworcu są łazienki – i zostają potem zanieczyszczenia na torowisku, co na białym śniegu nie wyglądało ciekawie. Tak, czy inaczej, skargi mieszkańców są zasadne, ale my nie możemy ingerować, bo to teren Kolei, a skład jest ukraiński. Przekazaliśmy to do Urzędu Transportu Kolejowego w Warszawie i do Zakładu Linii Kolejowych w Lublinie.
Sprawdziliśmy, jak wygląda sytuacja. W mroźny poranek, 17 stycznia, pociąg z Kijowa stał na Dworcu Głównym PKP w Chełmie, a z jego kotłów dymiło się. Rzeczywiście, gryzący dym rozchodzący się wokół może dawać się we znaki okolicznym mieszkańcom czy podróżnym. Silnik pociągu akurat nie był włączony.
– Za przejazd pociągu Kolei Ukraińskich odpowiada przewoźnik PKP Intercity – informuje Zespół prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. – PLK SA ponownie zwrócą się do przewoźnika, aby ten w miarę możliwości ograniczył pracę włączonych lokomotyw na postoju w Chełmie i zwrócił uwagę na sprawę nieczystości podczas postoju pociągu. (mo)

