Tragedia w powiecie chełmskim. Z nieznanych przyczyn 9-dniowy chłopczyk nagle przestał oddychać. Reanimacja nie przyniosła skutku. Wyjaśnieniem okoliczności śmierci dziecka zajmuje się prokuratura.
Do tragedii doszło w piątek rano (4 października) w jednej z miejscowości na terenie gminy Sawin. Po godzinie 6 dyspozytor 112 odebrał dramatyczne zgłoszenie o malutkim, ważącym zaledwie 3 kg chłopczyku, który przestał nagle oddychać. Załoga karetki pogotowia typu P (podstawowa), która była wtedy najbliżej, natychmiast ruszyła pod wskazany adres, po drodze wzywając specjalistyczną „eskę”, czyli reanimacyjną karetkę, która jest używana w stanach zagrożenia życia.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że po karmieniu matka odłożyła niemowlę do łóżeczka. Gdy zaraz potem rodzice odkryli, że ich kilkudniowe dziecko nie oddycha, przystąpili do reanimacji i zadzwonili po pomoc.
Na miejsce wezwany został śmigłowiec LPR, a miejsce jego lądowania mieli zabezpieczać strażacy. Z uwagi na złe warunki pogodowe śmigłowiec został jednak zawrócony, zresztą nie było już podstaw do wzywania załogi. Dramatyczna akcja ratunkowa nie dała efektu. Nie udało się uratować życia dziecka. Zamiast LPR na miejsce przyjechała policja.
Przyczyny i okoliczności śmierci 9-dniowego chłopca nie są jeszcze znane. Postępowanie w tej sprawie jest prowadzone pod nadzorem prokuratury. Decyzją śledczych ciało zostało zabezpieczone do sekcji. (p)

