Tego, że sytuacja w Lubliniance jest bardo zła – nikt nie ukrywa. Piłkarze pomimo, że usłyszeli pod koniec ubiegłego tygodnia od klubowych włodarzy, że w kasie nie ma i najprawdopodobniej nie będzie pieniędzy na wypłaty, zdecydowali się zagrać w sobotę z Unią Tarnów. Beniaminek III ligi swoją postawą udowodnił, że klub i drużyna powinny istnieć! Podopieczni trenera Roberta Chmury choć grali przez ponad godzinę w „10”, bo za drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę boisko musiał opuścić Norbert Myszka pokonali rywali 2:0!
Lublinianka objęła prowadzenie już w 12. minucie. Sędzia podyktował rzut karny za faul na Mateuszu Majewskim. Do „11” podszedł Michał Paluch. Uderzył mocno i precyzyjnie. Choć bramkarz wyczuł jego intencje, to piłka odbijając się od słupka wpadła do bramki. W 35. minucie Norbert Myszka tuż przy linii bocznej faulował jednego z zawodników gości i zobaczył drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Gdy wydawało się, że rywale ruszą na lublinian, ci zdobyli kolejnego gola. W 42. minucie z rzutu wolnego strzelał Marcin Świech. Do piłki, która ledwo co prześlizgnęła się przez mur dopadł Karol Kalita i precyzyjnym uderzeniem umieścił ją w siatce.
Po przerwie Lublinianka umiejętnie broniła się, odnosząc zasłużone zwycięstwo.
– Sytuacja w klubie jest zła, ale wychodzimy i gramy dla siebie, dla kibiców. Pokazaliśmy wielki charakter, grając przez większą część meczu w „10”. Chłopaki oddali serce na boisku. Tym meczem udowodnili, że ten klub powinien istnieć – mówi Tomasz Brzyski, kapitan Lublinianki, bezsprzecznie najlepszy zawodnik potyczki z Unią. BAS
Lublinianka – Unia Tarnów 2:0 (2:0)
Lublinianka: Krajewski – Michota, Myszka, Futa, Świech, Brzyski (90 Niegowski), Chodziutko, Baran, Kalita (66 Rak), Majewski (90 Janaszek), Paluch (88 Miśkiewicz).
Bramki: 1:0 Paluch 12 z karnego, 2:0 Kalita 42. Czerwona kartka: 35. minuta Myszka (L.) – za drugą żółtą. Żółte kartki: Futa, Chmura (trener).


