Teatr wyzwolony: klasycznie i niepokornie

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

Czego nie zobaczy i nie usłyszy widz, wybierając się do lubelskiego Teatru Muzycznego na premierę „Krainy uśmiechu”? Tandetnych dekoracji, podstarzałych amantek i podtatusiałych lowelasów, mamroczących w mankiet wymuszone żarciki na zasadzie „wiemy, że to tylko operetka, więc nie musimy się starać”. A co zobaczymy i usłyszymy? Tę samą urokliwą muzykę Franza Lehara, ale podaną lekko, naprawdę zabawnie i przede wszystkim z inscenizacyjnym nerwem.


Pomysł ściągnięcia do operetki młodej, ambitnej i zadziornej reżyser z pomysłami, Joanny Lewickiej – okazał się strzałem w dziesiątkę. Naraz zespoły, które od dłuższego już czasu budziły niepokój widzów, czy poradzą sobie z czymkolwiek niebędącym składanką przebojów, przypomniały sobie, że nie tylko umieją grać, śpiewać, tańczyć, ale także radzą sobie ze złożoną materią dramatyczną, którą z libretta wykrzesała pani reżyser.

To się po prostu bardzo dobrze ogląda (i słucha), choć w efekcie tworzy morderczą dawkę blisko trzyipółgodzinnego przedstawienia. A to ogromne wyzwanie dla chóru i baletu, bo twórcy spektaklu postawili na minimalizm dekoracji i scenografii, a więc to na czynniku ludzkim spoczywa konieczność całkowitego przykucia uwagi widza.

Ale i chór, w świetnych wejściach zbiorowych, jak i balet, znakomicie poprowadzony zwłaszcza w suitach, radzą sobie z tym zadaniem doskonale. Po raz pierwszy od dawna „gra” też scena naszego lubelskiego Teatru, której głębia nie była dotąd należycie wykorzystywana. Wystarczyło trochę wizji artystycznej, dużo ciężkiej pracy pod kierunkiem kierownika chóru, prof. dr hab. Grzegorza Pecki i okazało się, że można odnieść sukces.

Dla wzruszeń i dla… uśmiechu

Można i to dużo więcej. Znakomicie broni się inscenizacja, nowoczesna, co jednak nie razi w zderzeniu ze ździebełko konserwatywną muzyką. Są pomysły, które wzruszają (znakomicie refleksyjne wprowadzenie małej Lizzie), są momenty do śmiechu (wejścia niezawodnego Andrzeja Witlewskiego jako Fu-Liego), są zaiste imponujące, jak cała konwencja złotego kaftana/płaszcza, zastępującego całą niemal sceniczną dekorację na początku II aktu. No ale przede wszystkim, to jest Teatr Muzyczny, ktoś to musiał zagrać i zaśpiewać. Z solistów wybił się zwłaszcza nowy tenor lubelskiej sceny – Sławomir Naborczyk w partii Su Czonga.

Zgrabnie przedstawia się też nowy sopran – Paulina Janczaruk jako Mi, no a wiadomo, że do operetki chodzi posłuchać się Doroty Laskowieckiej, która i tym razem nie zawodzi jako Liza, mając mocną konkurencję w postaci zmienniczek – Anny Barskiej i samej dyrektor, Kamili Lendzion. Nie tylko jednak obsadę ma lubelski Teatr nadobną, a zdolną, ale i orkiestrę znakomicie poprowadzoną przez szefa artystycznego placówki, Przemysława Fiugajskiego.

Po latach zawirowań i nadmiernej chyba ostrożności, lubelski Teatr Muzyczny naprawdę wraca do lubelskiej publiczności. Daje jej to, co ta najbardziej lubi, uznany tytuł operetkowy, ale nadaje mu jednocześnie szczerą wizję i upiększa gamą talentów. Czego chcieć więcej? TAK

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google News

Najnowsze Wydanie
2025-07-21 Nowy Tydzień tygodnik lokalny (Kopia) (Kopia) (Kopia) (Kopia)
5,00 Kup Gazetę

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.