Znane są szczegółowe wyniki badań szczątków odkrytych w maju br. na Górkach Czechowskich. Przeprowadzający je, na zlecenie lubelskiego IPN, biegli z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, stwierdzili, że należały one do dorosłych mężczyzn i w ziemi przebywały co najmniej 50 lat. Prawdopodobnie już w listopadzie na terenie Górek rozpoczną się kolejne poszukiwania miejsc pochówków.
Wyniki badań przedstawił w ubiegły czwartek, podczas konferencji zwołanej w miejscu znalezienia szczątków, Piotr Breś, pełnomocnik okręgowy PiS i szef klubu miejskich radnych PiS, któremu towarzyszyli wicemarszałek województwa Bartłomiej Bałaban i aktywiści broniący Górek przed planowaną przez TBV zabudową i krytykujący już wykonaną tu ścieżkę i plac zabaw.
– Niektóre media wyśmiewały nas, że biegamy po terenie Górek Czechowskich, lansując się i pokazując kości zwierzęce. My jednak od początku mówiliśmy, że to kości ludzkie, że leżą tu więźniowie Zamku Lubelskiego przywiezieni i rozstrzelani – mówił Breś. – Do tej pory nie wiadomo, gdzie znajduje się ciało rotmistrza Pileckiego, a może spoczywa właśnie tu.
Śledztwo centrali IPN?
O to wnioskują samorządowcy prawicy. Chcą objęcia całego terenu Górek Czechowskich ochroną prezesa Karola Nawrockiego – śledztwem w sprawie zbrodni przeciwko narodowi polskiemu. Prócz tego politycy PiS zwracają się do prezydenta Lublina o niewydawanie pozwoleń na budowę ścieżek, alejek, miejsc rekreacji oraz niewydawanie zezwoleń na różnego rodzaju festyny, gry i zabawy na tym terenie. – Tu, gdzie stoimy bawią się dzieci, przebiega ścieżka terenowa. Prawdopodobnie pokrywa się to z lokalizacją mogił, być może pod nami znajdują się ludzkie szczątki. Apeluję, by plac zabaw stąd zniknął, przynajmniej do czasu, gdy dowiemy się prawdy o tym miejscu – mówił Bałaban.
Aktywiści miejscy sprzeciwiający się zabudowie Górek Czechowskich też domagają się objęcia tego miejsca ochroną i kontynuowania poszukiwań miejsc pochówku ofiar zbrodni hitlerowskich i stalinowskich, i są pewni, że dotąd nikt tego terenu właściwie nie przebadał. Wskazują 17 konkretnych lokalizacji, gdzie Niemcy rozstrzeliwali więźniów.
Jak podkreślano na konferencji, wykopaliska majowe były prowadzone jedynie na kilkunastu metrach kwadratowych. Dlatego archeolodzy z Instytutu Pamięci Narodowej mają powrócić na teren Górek Czechowskich w listopadzie. Potwierdził to Robert Derewenda – dyrektor lubelskiego oddziału IPN.
Dokumentacja nie kłamie
– Podobne odkrycia czekają nas, jeśli IPN rozszerzy swe badania na teren placu zabaw i tzw. ścieżki TBV przecinającej Górki na pół. Mamy zeznania świadków, którzy obserwowali tu prace przy budowie kanalizacji w latach 80. Koparki wydobywały całe szkielety ludzkie, które pośpiesznie grzebano opodal – zauważa Magdalena Nosek, biolożka prowadząca portal ochrony Górek Czechowskich, dysponująca dokumentacją zebraną przez płk. Rudolfa Ostrzyńskiego na temat martyrologii tych miejsc.
Już po konferencji dowiedzieliśmy się, że 9 września br. o udostępnienie raportu z wynikami badań szczątków, który IPN otrzymał już na początku lipca, wnioskował Andrzej Filipowicz. Odpowiedź przyszła, jak widać, mocno spóźniona.
– Najwyższy czas zająć się poważnie tym haniebnym problemem. Czeka na to społeczność Lublina, przywołują to środowiska kombatanckie, patriotyczne, emigracyjne i polonijne, które tracą cierpliwość wobec ignorancji i indolencji IPN, w obliczu tak ewidentnych faktów – mówi Filipowicz, który podobnie jak samorządowcy PiS i inni obrońcy Górek, przekonują, że niezbędne jest pozostawienie całego terenu, czyli ok. 105 ha w nienaruszonej formie.
Marek Rybołowicz

