GRANICA DOROHUSK – UNIA REJOWIEC 2:5 (0:1)
0:1 – Szajduk (40 karny), 0:2 – Leśnicki (47), 1:2 – Okoń (55), 1:3 – Szajduk (57 karny), 2:3 – Pawlicha (60 samobójcza), 2:4 – Kozaczuk (63), 2:5 – Rossa (84 wolny).
GRANICA: Kopeć – Furmanik, Słomka, Niemiec (44 P. Ruszkiewicz), Giedz, Zagoła, Swatek, Biniuk, Okoń, Miksza (78 Lutruk), Sokołowski (88 Koguciuk). Trener – Arkadiusz Słomka.
UNIA: Terepora – Kozaczuk, Pawlicha, Szajduk, M. Bohuniuk, Leśnicki (56 Rossa), D. Karauda (70 Kowalczyk), T. Sąsiadek (80 M. Sąsiadek), Czerwiński, Brzezicki, K. Bohuniuk. Trener – Tomasz Sąsiadek.
Sędziowali: Pukas oraz Suski i Muła. Czerwone kartki: Furmanik (G) w 29 min. za faul oraz P. Ruszkiewicz (G) w 83 min. za drugą żółtą.
Po ostatnim gwizdku meczu w Dorohusku za porażkę swojego zespołu Arkadiusz Słomka, grający trener Granicy, obwinił sędziego Pukasa. – To on był gwiazdą tego meczu – powiedział nam Słomka. – Przyznał gościom dwa karne z kapelusza, nie podyktował ewidentnego rzutu karnego dla nas za zagranie ręką w polu karnym zawodnika Unii. Przewinienie odgwizdał, ale stwierdził, że miało miejsce przed szesnastką i zarządził rzut wolny. Ponadto pokazał mojej drużynie 6 żółtych kartek i 2 czerwone, choć o tę pierwszą nie mam pretensji. Wprowadził bardzo dużą nerwowość na boisku popełniając błąd za błędem. To miał być mecz dwóch drużyn, które kończą sezon bez emocji. Równie dobrze mogliśmy grać bez sędziego i z pewnością byłoby fajne i o wiele lepsze spotkanie – podsumował pracę arbitra opiekun zespołu gospodarzy. Słomka dodał też, że przez sędziego Pukasa jego drużyna będzie osłabiona w najbliższym meczu ze Startem Krasnystaw. – Taki poziom sędziowania nadaje się tylko do zawieszenia, a nie brania pieniędzy z uśmiechem na twarzy – mówi Słomka.
Zbigniew Rumiński, kierownik Unii Rejowiec, pracy sędziów nie chciał oceniać. Uważa, że mecz był dość dziwny, chwilami szalony, ale ostatecznie wygrała drużyna lepsza. – Mogliśmy strzelić nawet więcej bramek, ale Czerwiński trafił w słupek, a Rossa w poprzeczkę – mówi Rumiński. Ozdobą spotkania były gole Rossy z 18 metrów w 84 min. i uderzenie młodego, zaledwie 18-letniego Michała Kozaczuka. – Dostał podanie górą, piłkę do strzału przygotował sobie przyjmując ją kolanem i uderzył nie do obrony – opowiada kierownik ekipy z Rejowca. – W ogóle moim zdaniem to właśnie Michał był dziś najlepszy na boisku – dodaje. (kg)
