W piątek skontaktował się z nami Czytelnik z Łopiennika Dolnego Kolonii. – Od wtorku na mojej działce, niedaleko mojego domu, leży martwa sarna. Nie wiem czy po prostu padła, czy potrącił ją samochód, a może zastrzelili myśliwi.
W każdym razie ja z jej śmiercią nie mam nic wspólnego – opowiadał. Z relacji mężczyzny wynikało, że od razu udał się do Urzędu Gminy Łopiennik Górny, o sprawie powiadomił też sanepid. – Dziś mamy piątek i truchło jak leżało, tak leży. Nikt z tym nic nie robi. A sąsiedzi mają do mnie pretensje, bo zwłoki śmierdzą, może roznoszą jakieś choroby. Ale co ja z nimi niby mam zrobić? I dlaczego ja miałbym się zająć tą sarną? – bulwersuje się.
O sprawie od razu poinformowaliśmy wójta Łopiennika. – Rzeczywiście dostaliśmy sygnał o martwej sarnie, leży ok. 50 m od drogi powiatowej. Pewnie zwierzę zostało potrącone, może zdołało jeszcze przejść kilkanaście metrów i zdechło – mówi Jan Kuchta. – Powiadomiliśmy już odpowiednią firmę, która ma się zająć jej utylizacją – zapewnił nas wójt.
Mieszkaniec Łopiennika Dolnego Kolonii opowiedział nam jeszcze o innym niepokojącym zjawisku. – Zdarza się, że w okolicy pojawiają się myśliwi, którzy z samochodów strzelają do zwierzyny. Może i tak było tym razem. Takie praktyki są niebezpieczne i niedopuszczalne!
– Nie wierzę, żeby dochodziło do takich sytuacji. Ten pan chyba coś wymyśla – komentuje wójt Kuchta, który sam jest zapalonym myśliwym. (kg)

