Tyrolka, która spędzała sen z powiek mieszkańcom ulicy Junoszy i Skautów, tuż przy Wąwozie Modesta Sękowskiego nie zostanie przeniesiona na Grygową i nie będzie cieszyć dzieci ze znajdującego się tam osiedla socjalnego. Wszystko przez… piach.
Linowy zjazd na Wieniawie, szczególnie letnimi wieczorami doskwierał starszym osobom, powodując hałas, dodatkowo spotęgowany ukształtowaniem terenu. Wielokrotnie w tym miejscu odbywały się także wielogodzinne, nocne libacje. Mieszkańcy i Rada Dzielnicy Wieniawa mieli w końcu dosyć urządzenia i postanowili je oddać. Co do przenosin porozumieli się z Radą i Zarządem Dzielnicy Hajdów-Zadębie. Ostatecznie urządzenie do 30 listopada miało trafić na ul. Antoniny Grygowej i cieszyć dzieci ze znajdujących się tam bloków socjalnych. Tak się jednak nie stało!
Tyrolka miała być przekazana za darmo, a nowy jej właściciel miał pokryć koszty demontażu oraz ponownej instalacji. – Już 19 lipca podjęliśmy stosowną uchwałę, przeznaczając na przenosiny zjazdu linowego 12 tysięcy złotych. Okazało się, że to jednak nie wystarczy, bo trzeba jeszcze doliczyć 3,5 tys. złotych niezbędne na opracowanie mapy do celów projektowych oraz przygotowanie dokumentacji do zgłoszenia inwestycji. Ostatecznie przenosiny tyrolki będą nas kosztowały 15 375 złotych. Przy Grygowej powinna pojawić się do 30 listopada – zapowiadał dwa miesiące temu na łamach tygodnika Jacek Skiba, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Hajdów-Zadębie, dodając, że na tę atrakcję bardzo czekają dzieci z osiedla socjalnego, które, niestety, stykają się z wieloma problemami, jak alkoholizm, narkomania, czy przestępczość osób dorosłych.
Tyrolka, która miała być dla dzieci możliwością zabawy, chwilami beztroski oraz uśmiechu, na Grygową jednak nie trafiła.
Wydział Inwestycji i Remontów poinformował Radę Dzielnicy Hajdów-Zadębie, że wystąpił do firmy „Frajda” s.c. (ta została wskazana przez Radę Dzielnicy z uwagi na konieczność utrzymania warunków gwarancji urządzenia) z zaproszeniem do złożenia oferty na demontaż zjazdu oraz jego dostawę i ponowny montaż na placu zabaw przy u. Antoniny Grygowej 4c. Firma złożyła ofertę, w której zaproponowała wykonanie wyłącznie robót budowlanych, oferując kwotę 31 980 złotych brutto, natomiast odmówiła podjęcia się sporządzenia dokumentacji projektowej (z uwagi na zbyt krótki termin realizacji zadania, tj. do 15 grudnia), a także wykonania dokumentacji powykonawczej. Wobec powyższego urzędnicy poinformowali, że realizacja przedmiotowego zadania w bieżącym roku budżetowym nie jest możliwa z uwagi na brak dokumentacji projektowej, na podstawie której można byłoby wykonać roboty budowlane, jak i z powodu braku wystarczającej ilości środków w budżecie.
Dlaczego kwota prac, które miały być wykonane urosła aż dwukrotnie? – Wszystko przez… piach. Wydział Inwestycji i Remontów dopatrzył się, że podłoże pod zjazdem powinno być piaszczyste, a nie jak na Wieniawie trawiaste. To automatycznie podniosłoby koszty przeniesienia i instalacji urządzenia do wspomnianych już 31 tysięcy, czyli dwukrotnie więcej niż postanowiliśmy przeznaczyć na ten cel z rezerwy celowej i niewiele mniej niż jej zakup i instalacja w wąwozie przy Junoszy i Skautów (kosztowały 37 tys. zł – od red.). Z bólem serca, ale musieliśmy się z tego pomysłu wycofać – mówi Jacek Skiba, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Hajdów-Zadębie.
Niespełna 15,5 tys. zł Rada Dzielnicy przeznaczyła już na inne cele. Część tej kwoty (9 500 zł) przekazano na doposażenie Szkoły Podstawowej nr 48 im. Józefa Piłsudskiego przy ul. Kasprowicza, reszta pójdzie na choinkową zabawę międzypokoleniową.
Czy tyrolka, która uprzykrzała życie mieszkańcom nadal zostanie na Wieniawie? – Raczej trudno będzie dla niej znaleźć inne miejsce z uwagi na sporą strefę bezpieczeństwa 32 m x 10 m, która jest wymagana przy jej instalacji. W Lublinie brakuje terenów, gdzie można ją przenieść – kończy Jacek Skiba. BAS

