Gmina Wyryki dysponuje warunkami lokalowymi, w których można umieścić uchodźców z Ukrainy, ale nie zgłosiła ich do systemu powiatowego. Bardzo szybko pojawiły się komentarze, że prawicowym władzom takie zachowanie nie przystoi.
Gminna Biblioteka Publiczna w Wyrykach to najnowocześniejszy obiekt w całej gminie. Oprócz funkcji kulturalnej może też pełnić rolę centrum konferencyjnego. W dwóch oddzielnych salach znajduje się po 12 miejsc noclegowych oraz pełne zaplecze sanitarne. Według niektórych mieszkańców gminy to doskonałe miejsce dla uchodźców z Ukrainy, których jednak – mimo niesłabnącego napływu zza Bugu – wciąż w bibliotece nie ma.
– W pierwszych dniach po wybuchu wojny obiekt ten pełnił rolę miejsca, do którego doraźnie mieli być kierowani Ukraińcy – mówi wójt Mirosław Torbicz. – Wszystkie osoby, które trafiły do Wyryk, zostały rozlokowane w obiektach prywatnych, głównie u rodzin, znajomych albo u swoich pracodawców. Nie było więc potrzeby, by kwaterować ich w bibliotece lub innym publicznym obiekcie. Do tej pory sytuacja się nie zmieniła, więc nie zgłosiliśmy się do systemu wojewody i starostwa, ale gdy tylko zajdzie taka potrzeba, jesteśmy gotowi udostępnić te miejsca – dodaje wójt.
– Obecnie w naszej gminie przebywa ponad 50 osób z Ukrainy. Ponad 30 z nich zgłosiło się już do Urzędu Stanu Cywilnego i złożyło wnioski o nadanie numeru PESEL. Około 30-osobowa grupa uchodźców przebywa w Suchawie. Wystąpili oni do nas z prośbą o użyczenie im tamtejszej świetlicy wiejskiej, w której chcą organizować zajęcia dla dzieci. Nie widzę przeszkód, by się na to nie zgodzić zwłaszcza, że warsztaty te będą otwarte również dla mieszkańców Suchawy – tłumaczy Torbicz. (bm)

