To się nie mieści w głowie. Złapany na stawianiu kłusowniczych sieci 44-latek rozebrał się i skoczył do wody na środku jeziora. Nie reagował na wezwania płynących obok strażników, nie dawał się wciągnąć do łódki siłą nawet w chwili, gdy zaczął się topić. Wszystko, by uniknąć odpowiedzialności. Okazało się, że do stracenia miał dużo więcej niż zapłatę wysokiej kary, bo jest pracownikiem Urzędu Gminy w Urszulinie.
Wszystko działo się w środę (5 października) na zbiorniku Wytyczno (gm. Urszulin). Społeczna Straż Rybacka patrolowała jezioro. Po godzinie 21 funkcjonariusze zauważyli człowieka w łódce, który na środku zbiornika stawia w wodzie urządzenia służące do nielegalnego połowu ryb. Podpłynęli do kłusownika i go wylegitymowali. Gdy poinformowali kontrolowanego, że wzywają patrol policji, mężczyzna zrzucił gumowce i koszulę i wyskoczył z łódki. Wpław zaczął płynąć w stronę odległego o ok. pół kilometra brzegu porośniętego trzcinami. Strażnicy ruszyli łodzią za nim.
Na początku prosili, by wszedł na pokład, ale on nie chciał o tym słyszeć i zawzięcie płynął dalej w niezbyt ciepłej o tej porze roku wodzie. Po jakimś czasie ściągnął ciążące mu spodnie i cały czas ignorował wezwania strażników, omijał też rzucane w jego kierunku koło ratunkowe. W pewnym momencie wyraźnie zaczął tracić siły, ale nawet gdy na moment zniknął pod wodą, nie dał się złapać za włosy i wciągnąć do łódki.
Skończyło się na tym, że w asyście strażników dotarł do pasa trzcin, w których próbował się ukryć. Nie udało mu się to, bo na miejsce już na początku akcji wezwane zostały inne służby. Interweniowali strażacy, policja oraz pogotowie ratunkowe i Państwowa Straż Rybacka. Wycieńczonego pływaka doprowadzono do policjantów.
– Zatrzymanym okazał się 44-letni mieszkaniec gminy Urszulin – mówi asp.sztab. Kinga Zamojska-Prystupa z KPP we Włodawie. – Człowiek ten tłumaczył swoje zachowanie tym, że się przestraszył osób spotkanych na jeziorze. W tej sprawie czynności jeszcze trwają – dodaje pani rzecznik.
Zatrzymanemu na gorącym uczynku grozi zapewne sprawa karna. Sędziowie coraz częściej orzekają surowe kary, sięgające nawet obowiązku zapłaty kilkudziesięciu tysięcy złotych. Czy tak będzie i w tym przypadku, czas pokaże. Sąd na pewno będzie musiał wziąć pod uwagę fakt, że 44-latek był już wcześniej przyłapany na kłusowaniu.
W tej sprawie razi jeszcze jedna rzecz. Artur K. jest czynnym zawodowo urzędnikiem. Pracuje w Urzędzie Gminy Urszulin, gdzie odpowiada za sprawy oświatowe i kulturalne. Wójt Tomasz Antoniuk przyznał w piątek (7 października), że o „wyczynie” swojego podwładnego jeszcze nie słyszał. – Jeśli się to potwierdzi, to będę musiał się sprawie bardzo bacznie przyjrzeć i nie ukrywam, że efektem tego może być nawet zwolnienie z pracy. Na razie człowiek ten o niczym mnie nie informował, więc czekam, co w tej sprawie zrobi policja – dodaje wójt. (bm)

