W sobotę rozegrano pierwsze mecze chełmskiej ligi okręgowej w sezonie 2022/2023. Pierwszym liderem zostało Ogniwo, które w Wierzbicy rozgromiło Orła Srebrzyszcze aż 11:1. Pewną wygraną na inaugurację odniosła Włodawianka, która w Żmudzi nie dała szans Victorii, aplikując jej sześć bramek, mimo że gospodarze prowadzili nawet 2:1. Żadnych szans Spółdzielcy nie dał Kłos Gmina Chełm. Podopieczni Roberta Tarnowskiego zadali po przerwie trzy ciosy, po których gospodarze już się nie podnieśli. W derbach powiatu krasnostawskiego w Fajsławicach miejscowy Frassati musiał uznać wyższość spadkowicza z IV ligi, Brata Cukrownik Siennica Nadolna. Niecodzienne widowisko i grad bramek obejrzeli kibice w Żółkiewce, gdzie Hetman prowadził z Unią Rejowiec 2:0, by w krótkim czasie stracić pięć goli. Pogoń za rywalem nie udała się, bo zabrakło już czasu. Dwa mecze 1. kolejki nie odbyły się z powodu zalanych boisk. Na murawę w Białopolu nie wybiegli zawodnicy miejscowej Unii i Znicza Siennica Różana, a w Izbicy Ruch nie zagrał z Granicą Dorohusk. Oto relacje z rozegranych spotkań 1. kolejki:
Derby dla Brata
FRASSATI FAJSŁAWICE – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 0:2 (0:1)
0:1 – Dubaj (44), 0:2 – Kowalczyk (90+1).
FRASSATI: Hajkowski – Gęca, K. Przebirowski, P. Przebirowski, Ciempiel (51 Krzykała), K. Błaziak (81 B. Błaziak), Dunda, Robak, S. Gieracz, Adamiec, P. Kostka. Trener – Rafał Robak.
BRAT: K. Jopek – Malinowski, Arkadiusz Kister, Chwaszcz (77 Grzesiak), Aleksander Urbański, Płatek, Kniażuk, Arnold Kister, Niedrowski, Wójcik (46 Wędzina), Dubaj (80 Kowalczyk). Trener – Andrzej Ignaciuk.
W sobotę w Fajsławicach, na inaugurację sezonu 2022/23 chełmskiej ligi okręgowej, doszło do derbów powiatu krasnostawskiego. Miejscowy Frassati zmierzył się z Bratem Cukrownik. Forma podopiecznych Andrzeja Ignaciuka, z hukiem zdegradowanych z czwartej ligi, była zagadką. W praktyce okazało się jednak, że to, co w ogóle nie sprawdzało się na czwartym froncie, na okręgówkę wystarczyło. – Już do przerwy powinniśmy prowadzić trzema bramkami – mówi Robert Malinowski, zawodnik Brata. – Dobrych sytuacji strzeleckich nie wykorzystali m.in. Jakub Dubaj, czy Bartosz Niedrowski. – Obaj oddali groźne strzały z dystansu, ale bramkarz Frassati skutecznie interweniował – dodaje.
Gospodarze nastawili się na kontrataki, ale bramce Brata raczej nie zagrażali. W 44 min. podopieczni Rafała Robaka popełnili błąd w wyprowadzeniu piłki z własnej części boiska. – Wyszliśmy głębokim pressingiem i Arnold Kister odebrał futbolówkę jednemu z zawodników Frassati, szybko zagrał ją do wychodzącego na dobrą pozycję Kuby Dubaja, a ten pokonał bramkarza gospodarzy – relacjonuje Malinowski.
Po zmianie stron to goście wciąż mieli optyczną przewagę. Zespół z Fajsławic, jeżeli stwarzał jakieś zagrożenie pod bramką Brata, to tylko po stałych fragmentach gry. – Dobrze się jednak wówczas broniliśmy, albo pewnie interweniował nasz bramkarz – mówi Malinowski. W końce meczu gospodarze rzucili do ataku, co mogli, byle uratować remis. Nadziali się jednak na kontratak skutecznie wykończony przez Karola Kowalczyka. Piękną asystą w tej sytuacji popisał się Aleksander Urbański. – Wygrana na inaugurację sezonu bardzo nas cieszy, tym bardziej, że przyszło nam dziś rywalizować na trudnym terenie – ocenia Andrzej Ignaciuk, trener zespołu z Siennicy Nadolnej. – Co prawda o wynik musieliśmy drżeć niemal do końca, ale liczą się trzy punkty. Moim zdaniem byliśmy dziś lepsi i zwyciężyliśmy w pełni zasłużenie – dodaje szkoleniowiec Brata. (kg)
Włodawianka pokazała klasę
VICTORIA ŻMUDŹ – WŁODAWIANKA 2:6 (2:2)
0:1 – Gołąb (9), 1:1 – Iwat (15), 2:1 – Sawa (29 wolny), 2:2 – Węgliński (39), 2:3 – Kuczyński (52 karny), 2:4 – Gołąb (67), 2:5 – Magdysz (84), 2:6 – Winiarczyk (90).
VICTORIA: Romanowski – Głaz, Sawa (72 Roczon), Persona, Kusy (80 Dawid Urbański), Stańczykowski, Czajka (61 Kosowski), Łubkowski, Lecki (70 Cymborski), Iwat (61 Damian Urbański), Niedzielski (82 Grobelny). Trener – Piotr Moliński.
WŁODAWINKA: Paszkiewicz – Staszewski, Jankowski, Kawiak, Bartnik (85 Hrycak), Nielipiuk, Kuczyński (65 Zajul), Magdysz, Gołąb (80 Winiarczyk), Pogonowski (46 Mileszczyk), Węgliński (60 Jaszczuk). Trener Marek Drob.
Włodawianka, która po kilku sezonach w IV lidze znów gra w okręgówce, była faworytem meczu w Żmudzi. I dość szybko to potwierdziła. Już w 9 min. Jakub Gołąb urwał się obrońcom Victorii i w sytuacji „sam na sam” pokonał bramkarza gospodarzy. – Dość szybko zdobyte prowadzenie nieco nas uśpiło i szybko straciliśmy dwa gole – opowiada Marek Drob, trener Włodawianki. Przy bramce wyrównującej nie popisał się bramkarz gości, Maciej Paszkiewicz, który po dość łatwym strzale Piotra Leckiego, wybił piłkę wprost pod nogi Artura Iwata. – Potem moi zawodnicy sprokurowali niepotrzebnie rzut wolny blisko linii pola karnego, po którym gospodarze wyszli na prowadzenie – dodaje Drob.
Ładnym strzałem z ok. 18 m popisał się Jakub Sawa. Goście od razu rzucili się do odrabiania strat i swego dopięli w 39 min. Po składnej akcji na listę strzelców wpisał się Kacper Węgliński. – To było bardzo ważne trafienie, poprawiło nam humory przed zejściem do szatni. W przerwie meczu powiedziałem drużynie, że jest lepsza i niech spokojnie gra swoje, a gole przyjdą. Trzeba tylko konsekwencji – podkreśla trener Włodawianki.
I rzeczywiście. Po zmianie stron goście dominowali już niepodzielnie. Na prowadzenie w 52 min. wyprowadził ich Michał Kuczyński, pewnie wykorzystując „jedenastkę”. Potem Victoria jakby zupełnie opadła z sił. – Niestety, kondycji starczyło nam na dobre i wyrównane 45 minut meczu – przyznał po gwizdku Dariusz Czarnota, prezes zespołu ze Żmudzi. – W drugiej połowie wielu zawodników nadawało się do zmiany, trener wpuszczał na boisko nowych graczy, ale na niewiele to się zdało. Widać było, jak z minuty na minutę Włodawianka zyskuje przewagę i fizyczną i mentalną. Goście byli zespołem lepszym i zasłużyli na komplet punktów – dodaje. (kg)
Orzeł zmiażdżony w Wierzbicy
OGNIWO WIERZBICA – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 11:1 (6:1)
0:1 – M. Wójcicki (6), 1:1 – E. Klimowicz (14), 2:1 – K. Balcerek (15), 3:1 – E. Klimowicz (17), 4:1 – E. Klimowicz (28), 5:1 – K. Balcerek (34), 6:1 – K. Balcerek (41), 7:1 – K. Balcerek (53), 8:1 – E. Klimowicz (62), 9:1 – Knot (83), 10:0 – D. Klimowicz (88), 11:1 – Jusiuk (90).
OGNIWO: Wojnowski – Pełczyński, Sobiesiak, Szanfisz, Dragan (50 D. Klimowicz), Chlebiuk, Knot, E. Klimowicz (75 Siwek), K. Klimowicz (55 M. Jusiuk), Bąk, Balcerek. Trener – Krzysztof Bodziak.
ORZEŁ: Kuryś – D. Trusiuk, Malinowski (65 Horbatenko), Bazela, Ł. Tatysiak (70 Betiuk), A. Olender, M. Olender, M. Wójcicki, Ł. Wójcicki (60 S. Tatysiak), Bala (75 Czapla). Trener – Dominik Drewiecki.
Ostre strzelanie w pierwszej kolejce ligi okręgowej urządzili sobie zawodnicy Ogniwa. Na mecz z Orłem do Wierzbicy przyszło ok. 200 osób. – Cieszymy się, że zagraliśmy dobry mecz i sprawiliśmy kibicom dużo radości – mówi Michał Kitajewski, prezes Ogniwa. – Chciałem pochwalić pracowników klubu i członków zarządu, którzy od dwóch dni robili wszystko by, mimo ulewy, murawa nadawała się do gry – podkreśla.
Podopieczni Krzysztofa Bodziaka dość niespodziewanie w 6 min. zagapili się, co wykorzystał Mateusz Wójcicki z bliska pokonując Wojnowskiego. – Stracony gol podziałał na zespół otrzeźwiająco, drużyna zrozumiała, że mecz sam się nie wygra i wzięła się ostro do roboty. Na efekty długo nie trzeba było czekać – opowiada Kitajewski.
Między 14, a 17 minutą meczu gospodarze po składnych, zespołowych akcjach, wbili zespołowi ze Srebrzyszcza trzy bramki, a do przerwy prowadzili już 6:1. Kapitalne zawody grali młodzi Karol Balcerek i Eryk Klimowicz, którzy w tym czasie gry po trzy razy wpisywali się na listę strzelców. – Po przerwie dołożyli jeszcze po golu, tym samym każdy z nich zdobył dziś po cztery gole. Taka sytuacja nie zdarza się za często. Po bramce dołożyli jeszcze Karol Knot, Damian Klimowicz i Michał Jusiuk. Wynik 11:1 mówi wszystko o tym spotkaniu. Który gol zasługuje na wyróżnienie? – Myślę, że każda akcja była bardzo ładna, większość bramek padło po strzałach z obrębu pola karnego – opowiada prezes Ogniwa. Gospodarze mogli wygrać nawet wyżej, ale nominalny obrońca, Cezary Siwek, który pojawił się na boisku w 75 min., w 80 min. trafił w słupek. Ma o czym Dominik Drewiecki, trener gości, który nie spodziewał się zapewne, że jego zespół tak słabo rozpocznie nowy sezon. Przy tak mocno obsadzonej okręgówce Orzeł, jeśli nie wzmocni swojej kadry, może mieć duże problemy z utrzymaniem się. (kg)
Szalony mecz w Żółkiewce
HETMAN ŻÓŁKIEWKA – UNIA REJOWIEC 4:5 (1:0)
1:0 – Małek (25), 2:0 – Sawicki (50), 2:1 – A. Czerwiński (52 karny), 2:2 – A. Czerwiński (62), 2:3 – Kwiatosz (76), 2:4 – A. Czerwiński (81), 2:5 – Huk (86), 3:5 – Rycerz (88), 4:5 – Rycerz (90+1 karny).
HETMAN: Ścibak – Pobiega, Widz, Sawicki, Małek, Rycerz, Puchala, Więckowski, Wikira, Koprucha, Banaszak (46 Amerla). Trener – Damian Koprucha.
UNIA: Pastuszak – J. Czerwiński, Kloc, T. Rossa, Karauda, Brzezicki (75 R. Rossa), Górny (87 Wiewióra), Huk, Kwiatosz, Szajduk (46 W. Rossa), A. Czerwiński. Trener – Tomasz Sąsiadek.
Szalony mecz na inaugurację nowego sezonu chełmskiej ligi okręgowej, obejrzeli kibice w Żółkiewce. Gospodarze bardzo dobrze weszli w spotkanie i wyszli na prowadzenie 1:0. – W pierwszej części meczu nasz zespół był bardzo zmotywowany, walczyliśmy na całego – opowiada Andrzej Koprucha, kierownik drużyny Hetman Żółkiewka. Podopieczni Damiana Kopruchy od pierwszych minut śmiało zaatakowali, ale w 18 min. nadziali się na kontratak, po którym goście wywalczyli rzut karny. Do „jedenastki” podszedł Przemysław Huk, lecz jego strzał pięknie obronił Karol Ścibak. – To pobudziło nas do jeszcze lepszej gry i kilka minut później wyszliśmy na prowadzenie – mówi A. Koprucha.
W 25 min. po szybkiej akcji oskrzydlającej piłka trafiła do Rafała Małka, który silnym strzałem z ostrego kąta pokonał Adriana Pastuszaka. Po zmianie stron Hetman znów atakował i szybko podwyższył wynik na 2:0. Tym razem silnym strzałem pod poprzeczkę popisał się Łukasz Sawicki. – Nie potrafię zrozumieć tego, co stało się później – przyznaje A. Koprucha. – Minęła zaledwie minuta, popełniliśmy błąd w obronie, goście wywalczyli rzut karny i zrobiło się 2:1. To podcięło nam skrzydła, zaczęliśmy popełniać kolejne błędy i szybko straciliśmy kolejne bramki – dodaje. W 62 min. było już 2:2. Adrian Czerwiński dopadł do piłki bitej ze skrzydła i strzałem głową z 7 m doprowadził do remisu.
Gospodarze byli, jak sparaliżowani. W 76 min. było już 2:3. Kornel Kwiatosz zdecydował się na strzał z 15 m, który zaskoczył Ścibaka. – Poczuliśmy wiatr w żagle, wszystko zaczęło się układać, od początku meczu nie graliśmy źle, mieliśmy optyczną przewagę, ale Hetman był skuteczniejszy. Po zdobyciu bramki kontaktowej wszystko się zmieniło – opowiada Marcin Palonka, kierownik drużyny Unia Rejowiec. Gdy odpowiednio w 81 i 86 min. Unia uzyskała kolejne bramki wydawało się, że jest po meczu. Tymczasem Hetman zdobył się na jeszcze jeden zryw i omal nie doprowadził do remisu. – W samej końcówce Michał Rycerz zdobył dla nas dwa gole. Kto wie, może gdyby mecz potrwał jeszcze ze dwie, trzy minuty, udałoby się wywalczyć choćby punkt. Pozostał niedosyt, bo choć graliśmy dziś bardzo nierówno, to nie powinniśmy przegrać – podsumowuje A. Koprucha. (kg)
Spółdzielca walczył, ale poległ
SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – KŁOS GMINA CHEŁM 0:3 (0:0)
0:1 – Siatka (53), 0:2 – P. Wójcicki (58), 0:3 – Jabłoński (88).
SPÓŁDZIELCA: Zagraba – Mróz (80 Śliwiński), P. Jędruszak, Daniel Orłowski (60 K. Jędruszak), Dawid Orłowski, Chaturvedi (85 Mazurek), Osoba (75 Pasternak), Kiejda (60 Lechowski), Pawlak (85 Czerniak), Dziewulski, Kończugowski (80 Poliszuk). Trener – Mirosław Kosowski.
KŁOS: Pawlak (46 Wojtiuk) – Rutkowski, Poznański, Wyrostek (46 Flis), Kowalski, Żwirbla (88 Romanowski), K. Rak, Wójcicki (88 Fedorow), Mazur (64 Jabłoński), Siatka, Trubacz (64 Żurek). Trener – Robert Tarnowski.
Kłos był faworytem starcia w Siedliszczu i od początku osiągnął przewagę. – Już w pierwszych 20 minutach mogliśmy zdobyć dwie bramki – mówi Robert Tarnowski, trener zespołu z gminy Chełm. – Najpierw Trubacz trafił w poprzeczkę, a potem sytuacji „sam na sam” z bramkarzem gospodarzy nie wykorzystał Mazur. Przelobował i golkipera, i poprzeczkę – dodaje.
Potem w grze gości coś się zacięło. – Nagle cofnęliśmy się i oddaliśmy inicjatywę gospodarzom. Spółdzielca to wykorzystał i dwa razy zagroził naszej bramce. Na szczęście na posterunku był nasz bramkarz Przemysław Pawlak – opowiada Tarnowski. Pawlak jeszcze nie dawno strzegł bramki Spółdzielcy. Gole dla gospodarzy mogli zdobyć Damian Osoba i Chaturvedi.
W przerwie trener Kłosa zmobilizował swoich podopiecznych do jeszcze ambitniejszej walki i na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w 53 min. Michał Siatka urwał się obrońcom zespołu z Siedliszcza i strzałem z ostrego kąta w długi róg pokonał zdezorientowanego Rafała Zagrabę. Pięć minut później było już 0:2. Wójcicki strzelił mocno i nie do obrony z ok. 10 m. W samej końcówce gospodarzy dobił Jabłoński uderzeniem głową z ok. 7 m. – Wygraliśmy w pełni zasłużenie, w drugiej połowie całkiem dominowaliśmy. Musimy jednak unikać takich przestojów, jak w drugiej części pierwszej połowy – podkreśla Tarnowski.
Kłos mógł wygrać wyżej, w 60 min. dobrej sytuacji nie wykorzystał Siatka. – Zagraliśmy dobrą pierwszą część meczu, utrzymywaliśmy korzystny, bezbramkowy remis – komentuje Mirosław Kosowski, trener zespołu z Siedliszcza. – Niestety, po zmianie stron szybko straciliśmy dość przypadkowego gola, co podcięło nam skrzydła. Kłos to wykorzystał i wbił nam kolejne dwa gole. Goście wygrali zasłużenie, a my musimy wyciągnąć wnioski z tej porażki – dodał. (kg)
Tabela
1. Ogniwo Wierzbica 1 3 1-0-0 11-1
2. Włodawianka Włodawa 1 3 1-0-0 6-2
3. Kłos Gmina Chełm 1 3 1-0-0 3-0
4. Brat Siennica Nadolna 1 3 1-0-0 2-0
5. Unia Rejowiec 1 3 1-0-0 5-4
6. Hetman Żółkiewka 1 0 0-0-1 4-5
7. Frassati Fajsławice 1 0 0-0-1 0-2
8. Spółdzielca Siedliszcze 1 0 0-0-1 0-3
9. Victoria Żmudź 1 0 0-0-1 2-6
10. Orzeł Srebrzyszcze 1 0 0-0-1 1-11
11. Granica Dorohusk 0 0 0-0-0 0-0
12. Ruch Izbica 0 0 0-0-0 0-0
13. Unia Białopole 0 0 0-0-0 0-0
14. Znicz Siennica Różana 0 0 0-0-0 0-0

