KŁOS GMINA CHEŁM – VICTORIA ŻMUDŹ 1:2 (1:0)
1:0 – Bala (38), 1:1 – Misztal (72), 1:2 – Wagner (90+2).
KŁOS: Bożek – Omelko, Kowalski, Poznański, Świderski, Bala, Huk (65 Wyrostek), Sołtysiuk (57 Flis), Siatka (75 Wojtal), Chmiel (60 P. Gierczak), Drzewicki.
VICTORIA: Wasyniuk – Brodalski, Wagner, Rzążewski, Sawa, Paskiv, Pogorzelec, Furta (90+4 Adamczuk), Misztal (75 Fornal), Żmuda (68 Fronc), Kołodziejczyk.
Po pierwszej połowie chyba nikt na stadionie w Rożdżałowie nie przypuszczał, że gospodarze mogą ten mecz przegrać. Kłos był zespołem wyraźnie lepszym, stworzył sobie kilka wybornych sytuacji, których nie potrafił jednak zamienić na gole.
– Gdybyśmy do przerwy prowadzili 4:0, Victoria nie mogłaby mieć do nikogo żadnych pretensji – mówił po meczu Marek Tarnowski, trener Kłosa. – Po zmianie stron stworzyliśmy sobie dwie kolejne stuprocentowe sytuacje do zdobycia bramki, których również nie wykorzystaliśmy.
Dogodne okazje ze strony gospodarzy zaprzepaścili: Łukasz Drzewicki, Michał Siatka, Grzegorz Świderski i Przemysław Huk. – Łukasz w tym spotkaniu mógł zdobyć nawet trzy bramki – twierdzi trener Tarnowski. – Siatka miał sam na sam z bramkarzem i też nie trafił. Świderski dobijał strzał Drzewickiego i z 5 metrów posłał piłkę nad bramką. Huk również z 5 m celował w krótki róg bramkarza, a strzelił w boczną siatkę.
Trener Victorii Żmudź, Piotr Moliński o pierwszej połowie w wykonaniu swojej drużyny, chciałby jak najszybciej zapomnieć. – Źle weszliśmy w mecz, stawka spotkania spętała nogi naszym zawodnikom – podkreśla szkoleniowiec gości. Dla Victorii pojedynek w Rożdżałowie był o życie. – Początek spotkania nie zapowiadał naszego sukcesu. Kłos miał swoje sytuacje, mógł strzelić kilka goli, cieszymy się, że do przerwy przegrywaliśmy tylko 0:1.
Po zmianie stron Victoria grała coraz lepiej, ale to Kłos w dalszym ciągu przeważał. – Co ważne, zaczęliśmy stwarzać sobie sytuacje do zdobycia bramki – opowiada Piotr Moliński. – Dwie dobre okazje miał Jurij Furta. W czwartej lidze, takie sytuacje trzeba wykorzystywać. Na listę strzelców mógł też wpisać się Tomasz Pogorzelec.
Wyrównującą bramkę Victoria strzeliła po błędach w ustawieniu gospodarzy. – Za dużo było wolnych przestrzeni między poszczególnymi formacjami, co ułatwiło gościom zdobycie gola – wyjaśnia M. Tarnowski. – Bramkę na 1:2 straciliśmy po kontrataku. Mieliśmy rzut wolny z odległości 30 m od bramki przeciwnika. Rywal szybko przejął piłkę, wyszedł z kontrą i zdobył zwycięską bramkę.
W drugiej połowie, jak mówi szkoleniowiec Victorii, jego podopieczni na boisku zostawili sporo zdrowia. – Wiedzieliśmy, że tylko zwycięstwo pozwoli nam realnie myśleć o utrzymaniu się w czwartej lidze – mówi P. Moliński. – W doliczonym czasie gry wyszliśmy z kontrą i Robert Wagner ładnym strzałem w okienko dał nam jakże ważne trzy punkty. Przed nami mecz u siebie z rezerwami Górnika Łęczna. Jeśli wygramy, zostaniemy w czwartej lidze. Do składu wraca Damian Ścibior, co na pewno wzmocni nasz atak. Wciąż nie będę mógł liczyć na Mateusza Tywoniuka, który dalej pauzuje za kartki.
Mecz Victoria – Górnik II odbędzie się w sobotę 17 czerwca o 17.30. Dwa dni wcześniej, 15 bm. o 17.00 Kłos Gmina Chełm zagra na wyjeździe z Unią Hrubieszów. (s)
