SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – GROM RÓŻANIEC 3:2 (3:2)
1:0 – Piatrenka (12 karny), 1:1 – Kaproń (24 karny), 2:1 – Martyn (28), 3:1 – Jasiński (43), 3:2 – Kaproń (44).
SPARTA: Kamiński – Orysz, Borcon, K. Rutkowski, Starok, Kucybała, Bujak (74 Kurzyna), Piatrenka (85 Guz), Martyn, Jasiński, Świeca.
Dla Sparty to był mecz o… dziewięć punktów. – Dokładnie, bo jeśli w ostatecznym rozrachunku znaleźlibyśmy się w grupie spadkowej, w przypadku zwycięstwa nad Gromem bilans bezpośrednich spotkań byłby dla nas korzystniejszy – podkreśla Bartosz Bodys, trener rejowieckiej drużyny, która przed tym pojedynkiem miała tyle samo punktów, co zespół z Różańca. W pierwszej konfrontacji tych drużyn padł remis 2:2.
Sparta plan zrealizowała, ale straciła dwa gole, choć jak mówi jej szkoleniowiec, w obronie źle nie grała. Dla gospodarzy mecz rozpoczął się znakomicie. W 12 min. w polu karnym Gromu został sfaulowany Przemysław Jasiński. Sędzia podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił Aliaxiei Piatrenka. Trzy minuty później ten sam zawodnik mógł podwyższyć wynik. Po dograniu Piotra Świecy na bramkę rywala strzelał Jasiński. Golkiper Gromu odbił piłkę przed siebie, dopadł do niej Piatrenka i fatalnie przestrzelił. Zamiast 2:0 dla Sparty, zrobiło się 1:1. W 24 min. Grom zdobył gola z rzutu karnego. – W naszej opinii jeśli było przewinienie w polu karnym, to najpierw rywal faulował Kamila Rutkowskiego i należał się nam rzut wolny. Inna sprawa, że nie powinniśmy dopuścić do takiej sytuacji w naszej szesnastce – podkreśla trener Bodys.
Po straconym golu Sparta zareagowała najlepiej jak tylko mogła. W 28 min. aktywny w ofensywie Świeca zagrał idealnie do Jakuba Martyna, który skutecznym strzałem dał miejscowym ponowne prowadzenie. W 43 min. pięknego gola zdobył Jasiński. Uderzył piłkę z woleja lewą nogą, a ta wpadła w samo okienko. Gdy wydawało się, że Sparta dwubramkową przewagę utrzyma do końca pierwszej połowy, chwila nieuwagi kosztowała ją utratę drugiej bramki. – Popełniliśmy błąd indywidualny, zamiast wyjść z kontratakiem, straciliśmy piłkę i po chwili gola – podkreśla B. Bodys.
W drugiej połowie gospodarze kontrolowali przebieg meczu. – Pod względem motorycznym lepiej wyglądaliśmy od rywala, ale nie mieliśmy już tak wielu sytuacji do zdobycia gola. Owszem, mogliśmy zdobyć czwartą bramkę i zamknąć to spotkanie, jednak w decydujących momentach brakowało albo podjęcia właściwej decyzji, albo precyzji. Najważniejsze jednak, że korzystny dla nas rezultat utrzymaliśmy do ostatniego gwizdka sędziego. Tego zwycięstwa bardzo potrzebowaliśmy, bo w poprzednich meczach straciliśmy za dużo punktów. Przed nami wyjazdowy mecz z Błękitnymi Obsza i musimy zrobić wszystko, by zdobyć kolejne trzy punkty – dodaje trener Bartosz Bodys. (s)

